SŁUCHAJ TEGO: http://www.youtube.com/watch?v=d23TLfdFxIc
♦♦♦ Hannah ♦♦♦
Obudził mnie powiew chłodnego wiatru. Tylko skąd wiatr w moim pokoju?
Słyszę moje imię. Ktoś mnie woła. Mama.
Mrucząc pod nosem wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Wzięłam ciepły prysznic i się ubrałam .
Zeszłam na dół gdzie w kuchni czekało na mnie przepyszne śniadanie w wersji naleśników z sosem czekoladowym, bitą śmietaną i paroma truskwkami na górze.
- Pycha ! - klasnęłam rękami . Mama się do mnie uśmiechnęła - Kto otworzył w moim pokoju okno?
- No ja, wiem że zimno zawsze na Ciebie działa. Nienawidzisz zimna , a musisz przecież wstać. - popiła kawę.
- Ciekawa forma pobudki. Po za tym są wakacje, mogę spać ile chcę. - zaczęłam konsumować śniadanie.
- No tak, ale razem z ojcem mamy Ci coś do powiedzenia.- dopiła kawę . - Kevin - popatrzała na mojego tatę który odłożył gazetę na bok i popatrzał na mnie.
Ciekawe co chcą mi powiedzieć. Kolejna wyprowadzka? Nie ma mowy. Już się tu zagnieździłam .
- Więc Hannah, masz już 19 lat. Jesteś dorosłą kobietą, ale dalej i dzieckiem któremu nie wszystko wo-
- Kevin - upomniała mama.
- No więc. Ufam Ci, i wiem że nie robisz niczego co nam się nie podoba.
- No i ? Co w związku z tym ? - podniosłam lewą brew ku górze.
- Ojciec pragnie powiedzieć Ci , że razem wyjeżdżamy. Wrócimy dopiero dzień przed wakacjami. Jedziemy do Hiszpanii, mamy bardzo dużo pracy w tym kraju. - odezwała się mama.
- A ja ? ja to co?
- Wzięlibyśmy Cię ze sobą, ale nie udawaj że podoba Ci się pomysł wakacji z rodzinką. - zaśmiał się tato.
- No masz rację, więc jedźcie. Dam sobie rade, zawsze musze sobie dać rade.. - powiedziałam cicho.
- Wszystko w porządku ? - zapytała mama.
- Pewnie, jest zajebiście. Wychodzę i nie wiem kiedy wrócę - wstałam od stołu z zamiarem wyjścia lecz głos matki mi w tym przeszkodził.
- Czekaj, skoro nie wiesz kiedy wrócisz to pożegnajmy się już teraz. Samolot mamy za dwie godziny, wiem że lubisz długo spacerować.
- Mhm , żegnam was. - wyszłam czując pierwszą łzę na oku.
Wzięłam w rękę swój płaszcz i wyszłam z domu trzaskając przy tym drzwiami. Teraz pozwalałam łzą bezproblemowo lecieć z oczu. Nie przejmowałam się tym że makijaż mi się rozmaże. Nic mnie nie obchodziło. Dlaczego tylko ja tak mam? Dla moich rodziców liczą się tylko pieniędze. A ja istnieje tylko przez pieprzony przypadek. Mamusia z tatusiem zapomnieli się zabezpieczyć i tak o to na świat przyszedł wrak bezużytków .
Starłam łzy z oczów i poprawiłam włosy które drapały mnie pod koszulką. Postanowiłam posłuchać muzyki dlatego wyciągnęłam swojego smartfona , podłączyłam słuchawki i odpaliłam piosenkę. " Marilyn Manson - The nobodies "
Szłam niezdając sobie sprawy że co raz w głębsze zakamarki miasta wchodzę, co tam że się zgubie. Byleby być jak najdalej od tej chorej rodziny. Jestem jedynaczką. Po co rodzicom drugi przypadek.
Po chwili poczułam mocny ból, zrobiło się ciemno. Bardzo ciemno, tracę kontakt z rzeczywistością. Nie żyje?
- CO teraz z nią zrobimy ? Walker się nieźle wkurwi wiesz o tym..- obudziła mnie czyjaś rozmowa. Postanowiłam nie otwierać oczy by dłużej słuchać o co chodzi. ALe na chwileczkę przychyliłam jedno oko.
Jakiś loczek rozmawiał z mulatem. Obydwoje byli dość przystojni.
- Jak to co ? Ma tu kurwa siedzieć i się nie ruszać. Walker pożałuje wszystkiego - splunął drugi . Odwrócił się w moją stronę. Szybko zamknęłam oko i udawałam że śpię. Słyszałam kroki , zbliżające się do mnie.
Poczułam kopnięcie w żebro. Zwinęłam się w głębek i otworzyłam oczy.
- Obudź się suko ! - krzyknął rozdrażniony mulat.
- Gdzie jestem ? - zapytałam słabym głosem, masując obolałe miejsce.
- W czarnej dupie, wątpie byś mogła być jeszcze gdzie indziej niż tu w tym miejscu. - warknął.
- Dlaczego ? Porwałeś mnie prawda ? - uniosłam głos. - Na chuj ?
Dostałam w twarz. Dostałam z liścia w twarz. Bolało. Dalej boli.
- Nie takim tonem skarbie - syknął. - Zważaj na słówka jeśli nie chcesz oberwać jeszcze bardziej dziwko.
- To mnie wypuść !
- Chyba Cię pojebało, serio masz nasrane. Nic dziwnego w końcu geny Walkera - roześmiał się ostro.
- Pierdol się. - splunęłam.
Kolejne kopnięcie , tym razem w sam środek brzucha. Zwinęłam się w głębek i usiłowałam załapać normalny oddech. Cholera, boli.
- Kurwa ! Pieprzona szmata - pociągnął mnie do góry za włosy, co spowodowało że wstałam. Kopnął mnie w nogę i rzucił mną o ścianę.
Płakałam. A kto by nie płakał w takiej sytuacji?
Boje się. Kto by się nie bał? Hah.
- Przestań, proszę. To boli - łkałam cichutko.
- Słucham ? boli ? To cię boli? Niech boli jeszcze bardziej - kolejny raz podniósł mnie za ubrania i rzucił o ścianę.
- Ja pierdole ! - wydarłam się na cały głos. - wypierdalaj, zostaw mnie tępy gnoju.
O nie. Po co ja to mówiłam. Jezu. Co ja zrobiłam. Jego oczy się zwęziły i niebezpiecznie poczerniały. Podszedł do mnie. Złapał mnie za ręcę które z całej siły ściskał zostawiając po sobie czerwone ślady. Parokrotnie uderzył mnie z prawego sierpowego w twarz, potem w plecy, potem w brzuch i w szczękę.
Znowu rzucił mną o ścianę. Straciłam przytomność.
I JAK ? NAPISAŁAM WEDŁUG WASZEJ PROŚBY. TERAZ CZEKAM NA KOMENTARZE. SORRY ŻE TAKIE KRÓTKIE ALE POCZĄTEK TAKI MUSI BYĆ. :)
Dawaj dalej mała <3
OdpowiedzUsuńNext ^^
Ale super sie zaczyna. Czekam na nexta <3
OdpowiedzUsuńgenialne <3
OdpowiedzUsuńDalej ! :*
OdpowiedzUsuńPrzy okazji zapraszam do siebie :
http://thats-what-it-was-is-and-will-be.blogspot.com/
http://bad-boy-and-i-zayn-malik-fanfiction.blogspot.com/
?!?!?!?!?!?!?!?!?!!? WOOW !! TAKIE EMOCJE JUŻ NA 1 ROZDZIALE ... !! DAJESZ DALEJ !! ♥♥♥
OdpowiedzUsuńkiedy następny rozdział , jak by coś to jestem obecna =d
OdpowiedzUsuńZajebiste! Kurde, Zayn..
OdpowiedzUsuń