Weszliśmy do domu, Zayn kopiąc w drzwi zamknął je. Uniósł mnie na ręcę i
zaczął całować. Z przyjemnością oddawałam pocałunki. Kiedy doszliśmy do
sypialni rzucił mnie na łóżku i przyssał się do mojej szyi. Cicho
jęknęłam..
To było takie przyjemne, słodki Jezu. Zayn zdążył już pozbyć się mojej sukienki. Leżałam przed nim w samej bieliźnie, a on w rurkach, Rozczochrane włosy, ten kaloryfer. Po prostu zaliczyć zgona można.
- Mmm jesteś cholernie słodka wiesz Hannah? - Polizał mój brzuch na co zareagowałam cichym śmiechem.
- Co jest? - Zapytał odrywając usta od mojego brzucha.
- Mam tam gilgotki - uśmiechnęłam się.
- No to teraz wiem gdzie twój czuły punkt. - Na jego twarzy pojawił się jeden z jego najlepszych uśmiechów. Wszystkie tak bardzo kochałam. Zaraz co? Ej dobra, emocje niosą bo seksowny i tak dalej ale bez przesady Hannah ..
- Od dawna czekałem na tą chwilę - powiedział ściągając spodnie.
- Teraz się nią naciesz bo .. - Jęknęłam gdy jego usta ponownie przyssały się do mojej szyi.
- Bo?
- Później możesz nie mieć już okazji.- Zaśmiałam się.
- Jesteś bardzo nierealistyczna , jeszcze nie raz poczujesz mnie w środku skarbie - cmoknął moje usta po czym zaczął dobierać się do mojego stanika. Szybko idzie. Przynajmniej było ciemno.
** Koniec gry wstępnej **
- Gotowa? - Zapytał liżąc moją górną wargę.
- Pewnie - Zamruczałam przyciskając jego biodra do swoich.
Po chwili poczułam w sobie jego...no, jego. Po prostu Zayna. Niesamowitego cudownego Zayna.
~Nie przesadzaj Hannah~ Ale ja wcale nie przesadzam. ~Strasznie słodzisz, on cię tylko bzyknie i opuści~ Cóż za wulgaryzm. W każdym razie nie przerwę tego teraz.
Z początku poruszał się we mnie bardzo wolno.. lecz z każdą sekundą to robiło się co raz szybciej i co raz bardziej odważne. Przygryzłam wargę a paznokcie wbiłam w jego cudowne opalone plecy.
Oplotłam go w talii nogami na co chłopak jęknął. Po pokoju roznosiły się jęki, sapania, ochy i achy .
Najlepsze jest to że jesteśmy sami w domu, także nie ma czym się przejmować. Że za głośno, czy coś.
- Zayyn - jęknęłam.
- Tak kotku? - Po raz kolejny jego język znalazł się przy moim.
- Zaraz do-dojdę - sapnęłam w jego usta.
- Ja też skarbie, ja też. - Gdy dokończył poczułam w sobie to przyjemne ciepło. Oboje doszliśmy w tym samym momencie. Zayn pocałował mnie czule w usta po czym wyszedł ze mnie i położył się obok łapiąc mnie za rękę. No normalnie jak na amerykańskich filmach romantycznych .
- Jesteś wspaniała Hannah ..- Przygryzłam wargę. Był taki uroczy, zmęczony rozczochrane włosy .. Nagi.. Mam ochotę znów się na niego rzucić. No, ale co za dużo to nie zdrowo.
- Dobranoc - szepnęłam uśmiechnięta.
- Dobranoc - objął mnie w talii i tak zasnęliśmy.
***
Obudziło mnie łaskotanie w okolicach szyi a po chwile coś gorącego na niej. Coś jak...jak usta Zayna. Zaraz go? Czemu ja porównuje przyjemne ciepło z jego ustami? A no tak, przecież to Bóg ideału ..Pf.
Otworzyłam jedno oko dokładnie rejestrując pokój. Po chwili usłyszałam cichy chichot.
Otworzyłam drugie oko. Zayn siedzi obok mnie i się śmieje.
- Co Ty tu robisz ? - zapytałam podnosząc się do góry. Gdy zauważyłam że jestem naga.. od razu schowałam się z powrotem pod kołdrę. - Dlaczego ja jestem naga? Co tu się działo? Zayn? - Sto pytań po mojej głowie chodziło naraz.
- Teraz się chowasz , ale ogólnie leżysz na łóżku . A ja siedze tuż obok by Cię obudzić. - Prychnął z uśmiechem na twarzy.
- Ale śmieszne ojojjj - prychnęłam. - Naprawdę Zayn, co się tutaj działo?
- Jak to co? Nie pamiętasz wczorajszej nocy? " Zayn..zaraz dojdę" - Naśladował kobietę przez co wybuchłam śmiechem. Zaraz po tym się opanowałam. Co on powiedział?
- Zaraz co? O czym Ty mówisz? Chyba nie chcesz powiedzieć że my...- spuściłam wzrok w swoje ręce, bawiąc się palcami.
- Ta, bzyknęliśmy się. A teraz jeśli nie chcesz żeby chłopacy się dowiedzieli to wstawaj i ubieraj się.- Wstał z łóżka. I on t mówi tak po prostu?!
- No to może wyjdź ?
- Jestem w swoim pokoju - Rozejrzał się obserwując wszystko do okoła. - Tak, w moim.
- I co, idź sobie. Muszę jakoś się przebrać.- Owinęłam się szczelnie kołrdą i wstałam.
- W czym problem kochanie?
- Zayn nie denerwuj mnie.
- Dobra, spoko. Wychodzę. Za 10 minut na dole. - Wyszedł.
Usiadłam z powrotem na łóżku i westchnęłam poprawiając włosy. Przespałam się z tym dupkiem. Jak to w ogóle możliwe? Przecież tak się pilnowałam..
No nic. Żyje się dalej. Wstałam i udałam się do łazienki mulata gdzie wzięłam chłodny odświeżający prysznic. Pod ręką miałam jedynie żel Zayna, dlatego też go właśnie użyłam. Pachniał Malikiem. Nienawidzę i kocham ten cholerny zapach.
Wyszłam z kabiny susząc ciało. I owijając się ręcznikiem. Przecież muszę iść po ciuchy. Problem w tym że mój pokój był dwa pokoje obok.
Wyszłam po cichutku skradając się po korytarzu. Nagle usłyszałam zachrypnięty głos.
- Ekhem, ładnie pachniesz...tak...Malikowo- Harry podszedł bliżej mnie wdychając zapach moich włosów.
- No bo.. miałam małą awarię w kiblu i musiałam skorzystać z prysznica Zayna. A że zapomniałam swojego żelu to-
- Dobra dobra, mało mnie to obchodzi. Po prostu ubierz się jakoś księżniczko i złaź na dół zanim śniadanie Ci ostygnie. - Puścił mi oczko i zszedł na dół.
Ostygnie? Ciekawe co zrobili.
Poszłam do swojego pokoju. Pogrzebałam w szafie i wyjęłam z niej to . Przebrałam się i wysuszyłam włosy. Chciałam już wychodzić z pokoju kiedy uświadomiłam sobie że jestem nad morzem i jeśli pójdę w szpilkach na plaże..to..nie będzi mi zbyt wygodnie. Wyciągnęłam z szafy kremowe sandały. Prysnęłam się truskawkową mgiełką. Podkręciłam rzęsy , na usta nałożyłam odrobinę malinowego jasnego błyszczyku. Troszkę pudru. I fryzura. Ogólnie moja twarz i włosy wyglądały tak .
No. Z efektu końcowego byłam dość zadowolona. Dlatego zeszłam na dół roznosząc w powietrzu zapach mojej nowej mgiełki. Uwielbiam zapach truskawek. Kojarzą mi się z ciepłem i -wakacjami. Uśmiechnęłam się delikatnie wchodząc do kuchni. Przy stole siedzieli wszscy i o czymś rozmawiali.
- Hej .. - powiedziałam cichutko , siadając obok Malika. Dlaczego akurat koło niego? Nigdzie indziej nie było wolnego miejsca.
- Siema Hannah ! - Wydarł się Louis siadając mi na kolanach co bardzo, ale to bardzo mnie zdziwiło.
- Moja mała kluseczka z nadzieniem truskawkowym - Mówił przesłodzonym głosem bawiąc się moimi policzkami. Trzepnęłam go po łapach i zrzuciłam z moich kolan. No, chamsko.
- Dlaczego kluseczka? - Z ust zrobiłam podkówkę.
- No bo jesteś taka słodka i pachnąca truskawkami jak kluseczka z nadzieniem trus-
- Proszę - Niall przed twarzą postawił mi talerz z grzankami na których były truskawki i dżem owocowy. No nie powiem, rozkosznie to wyglądało.
Wzięłam się za jedzenie.
- Dlaczego wszystko dzisiaj jest takie truskawkowe? - Zapytał Lou unosząc jedną brew ku górze.
- Bo truskawki są zajebiste - uśmiechnęłam się.
- Od dziś będę nazywać Cię trusia, bo jesteś taka mała truskaweczka. Zawsze tak pachniesz i się rumienisz i-
- Dość Tomlinson. To moja trusia - Pokazał mi język mulat na co zachichotałam.
- Nie jestem nikogo trusią. - Odłożyłam do zlewu pusty talerz i wyszłam z pomieszczenia. Weszłam na balkon i oparłam się o balustradę .
Podziwiałam widoki w oddali, plaża..ludzie..wille...morze. Cudownie. Delikatny wiatr powiewał powodując że moje włosy latały w różne strony.
Poczułam czyjeś ręce na biodrach.
- Louis? - zapytałam.
- Jaki kurwa Louis?! - usłyszałam zdenerwowany głos mulata.
- A , to tylko ty - powiedziałam obojętnie.
- A co myślałas że to Twój Louisek? Weź mnie nawet kobieto nie denerwuj - Warknął mi do ucha na co się skrzywiłam.
- Myślałam że to on przyszedł się przytulić i za chwilę powie że pachnę truskawkami jak zwykle. Nie masz o co się denerwować - powiedziałam cicho.
-No .. lepiej. Moja truskaweczka. Mówiłem Ci już jak bardzo lubię wdychać Twój słodki zapach ? - wyszeptał mi do ucha wdychając zapach mojej skóry.
- No..mówiłeś.
- Kiedy?- zapytał zdziwiony. - Przecież mówię Ci to pierwszy raz, no chyba że byłem na haju i-
Wybuchłam głośnym i donośnym śmiechem.
- Powiedziałeś mi to dlatego teraz wiem że to lubisz głuptasie . - Poczochrałam go po włosach i usiadłam na krześle.
- Zajebiście się śmiejesz - Przysiadł obok . - I radzę na przyszłość nie tykać moich włosów. - powiedział groźnym tonem na żarty ostrzegając palcem.
Zaśmiałam się.
- Ach tak? - Wstałam i rozczochrałam mu te cudne włosy tak że sterczały we wszystkie strony. Zaczęłam się śmiać.
- O nie.. - syknął - Pożałujesz.
- Tak? A co mi zrobisz? - Zapytałam spieprzając po schodach na dół. Dzięki szybkiemu refleksowi udało mi się zdjąć sandały i popędzić po gorącym piasku. Po chwili czułam że się unoszę, Zayn przerzucił mnie przez ramię i biegnął ze mną w kierunku wody.
- A tego to się za momencik dowiesz skarbie - zaśmiał się wchodząc do wody.
Poczułam silny powiew dość chłodnego wiatru zmieszanego z ciepłym.
- Nie, Zayn kochanie moje .. Ty cudowny mięśniaku nie możesz mi tego zrobić...mam nową sukienkę i-
- Kupie Ci nową. - To ostatnie słowa jakie usłyszałam bo po chwili byłam pod wodą. Zapomniałam wspomnieć że pociągnęłam mulata za sobą tak że teraz i on był na dole.
Wynurzyłam sie z pod wody, kaszlałam i zabierałam kosmyki włosów z twarzy. A to drań.
- Ty mendo! - wydarłam się wskakując mu na barana.
- Jak mnie nazwałaś? - krzyknął łapiąc mnie za ramiona. Wepchnął mnie pod wodę i złączył nasze usta w ..zimny ale cudowny pocałunek.
Całowaliśmy się pod wodą, jak na filmach. Czuje się jak gwiazda filmowa.
Wynurzyliśmy się spod wody i wyszliśmy na brzeg. Położyłam sę na gorącym leżaku a Zayn zrobił to samo, tyle że na drugim .
- Ja tu zamierzam czekać aż do końca wyschnę.
- Naprawdę? Tak długo? Nie lepiej iść do domu -
- Nie będę tysiąc razy się przebierać. Poprawię tylko makijaż który najprawdopodobniej właśnie spływa mi po twarzy.
- Właśnie nie, nie masz nic. Wyglądasz pięknie - Mruknął cicho. Pewnie myślał że tego nie usłyszę, mylił się.
- Dziękuję - cmoknęłam go w policzek. Czy ja zauważyłam delikatne rumieńce na policzkach mulata? O, jak uroczo. Mówię poważnie. Miałam ochotę rzucić się na niego i wytulić i wycałować, taki kochany. Jezu co ja wygaduje? Hannah przestań bredzić kobieto. Ten facet zbyt namieszał Ci w głowie.
* 2 h później * Obudził mnie zbyt mocny nacisk słońca. Gorąco.
Rozejrzałam się. Obok Zayn siedział i wpatrywał się we mnie jak w obrazek. Chyba nie zorientował się że ja już nie śpię. Pomachałam mu ręką przed oczami.
- Zayn?
- Tak księżniczko? - zerwał się.
- Idziemy do domu? Strasznie gorąco. - Ubrania i włosy miałam już suche, podobnie jak Zayn.
- Jasne - mruknął wstając . Udaliśmy się do willi chłopców.
Na samym wejściu Niall podał telefon Zaynowi do ucha.
- Czego? - przywitał się szorstko. Nie dość że przystojny to jeszcze jaki kulturalny.
- Co kurwa? hahah, nie mam czasu.
- Ja pierdole Ty zawsze coś zjebiesz ! Nie tak się umawialiśmy !
- Będę za niedługo. Nie ruszaj się stamtąd pojebie.
Rzucił telefon na kanapę.
- Gdzie tym razem? - Zapytał Liam wkraczając na korytarz.
- Ten chuj AShton nie zrobił tego co miał zrobić...- warknął zły mulat.
- Co? Osrał się? - Wybuchł śmiechem Niall.
- No , tym razem tak. - syknął.
- Jak.. długo Cię nie będzie? - zapytałam cichutko, spuszczjąc głowę w dół.
- Nie wiem, 2-3 dni . Może nawet więcej - warknął.
- Chcę jechać z Tobą - Powiedziałam patrząc mu w oczy.
Mulat parsknął śmiechem . - Nie ma mowy.
- Ale dlaczego?! - krzyknęłam.
- Bo kurwa nie ! Chcesz zginąć? Myślisz trochę? Nie wiem Co siedzi ci w tej pustej ślicznej główce ale mniejsza o to.. - syknął. I znów wracamy do znaku wyjścia. Znów wraca chamski i podły Zayn.
- To nie ! - wyszłam trzaskając drzwiami.
Mam lepszy pomysł.
Wiedząc że Malik dopiero szykuje się do wyjazdu a okno w jego aucie jest w ciąż otwarte. Wcisnęłam się do niego. Chowając za fotelem skuliłam się. Teraz tylko czekać aż wsiądzie do auta i odjedzie wystarczająco daleko by się pokazać. Boję się troche jego reakcji, ale nie chce sama zostawać z chłopakami. Nie znam ich tak dobrze.
* 30 minut później *
Malik jechał mniej więcej 130 na godzinę, tak czułam. Rozmawiał z kimś przez telefon.
- Co Cię kurwa obchodzi moja Hannah?!
- Powiedziałem Ci już, odpierdol się od niej raz na zawsze. Sam tego chciałeś Walker..
Zaraz .. on rozmawiał z moim ojcem?!
- Hah , przestań się mazać. Sam do tego doprowadziłeś, tak bardzo kochasz swoją córeczkę to teraz masz. Z resztą zsam to zaproponowałeś . Dobra nara, prowadzę. Nie chcę kolejnego spotkania z pałami których i tak bym zabił. Nara.
Zabił? Był do tego zdolny?
- Co Ci zaproponował mój ojciec? - wychyliłam się siadając na siedzeniach .
Malik spiął się i na chwilę odwrócił głowę by zaraz znów patrzeć przed siebie i drzeć się.
- Hannah, co Ty tu kurwa jebana mać robisz?! - wydarł się.
- Spokojnie , myślisz że tak po prostu pojechałbyś sobie beze mnie? Nie w tym życiu . - prychnęłam.
- Przecież kazałem Ci tam siedzieć do cholery~! - syknął.
- I co.. nie chcę zostać z nimi sama, boję sie ich .. - powiedziałam cicho.
- Dl-dlaczego Hannah? Oni Ci nic nie zrobią.
- Tego nie wiem. Nie znam ich tak jak Ciebie. Zayn jedź dalej i nie denerwuj się już proszę.. - szepnęłam czujac napływające łzy do oczu. Od kiedy ja taka wrażliwa? Coś niewiarygodnego.
- Rozprawię się z Tobą jak dojedziemy... możesz już żałować tego że tu wsiadłaś, cholera. - Syknął.
Co to miało znaczyć?
Hej hej :))) Wreszcie pojawił się ten 6 rozdział! Nie wiedziałam kompletnie co robić, ale teraz mam już pare pomysłów. Jak widzie zmieniłam wygląd bloga:) Mam nadzieje że wam się podoba. Mam do was jedną prośbe kochani, gdybyście mogli..w ogóle jeśli czytacie to co tutaj piszę to proszę o komentowanie postów.
Wyobraźcie sobie taką sytuacje. Męczycie się nad postem a pod nim jeden komenatrz. Nie motywuję do dalszej pracy prawda? Dlatego to tylko jedna moja mała prośba :) Następny rozdział..hmm..może jutro? :)
Zobaczymy. A tym czasem życzę wesołych świąt i mokrego jutrzejszego poranka! Mokrego pod każdym pozorem jakim to przyjmujecie .. hihi .