Weszliśmy do domu, Zayn kopiąc w drzwi zamknął je. Uniósł mnie na ręcę i
zaczął całować. Z przyjemnością oddawałam pocałunki. Kiedy doszliśmy do
sypialni rzucił mnie na łóżku i przyssał się do mojej szyi. Cicho
jęknęłam..
To było takie przyjemne, słodki Jezu. Zayn zdążył już pozbyć się mojej sukienki. Leżałam przed nim w samej bieliźnie, a on w rurkach, Rozczochrane włosy, ten kaloryfer. Po prostu zaliczyć zgona można.
- Mmm jesteś cholernie słodka wiesz Hannah? - Polizał mój brzuch na co zareagowałam cichym śmiechem.
- Co jest? - Zapytał odrywając usta od mojego brzucha.
- Mam tam gilgotki - uśmiechnęłam się.
- No to teraz wiem gdzie twój czuły punkt. - Na jego twarzy pojawił się jeden z jego najlepszych uśmiechów. Wszystkie tak bardzo kochałam. Zaraz co? Ej dobra, emocje niosą bo seksowny i tak dalej ale bez przesady Hannah ..
- Od dawna czekałem na tą chwilę - powiedział ściągając spodnie.
- Teraz się nią naciesz bo .. - Jęknęłam gdy jego usta ponownie przyssały się do mojej szyi.
- Bo?
- Później możesz nie mieć już okazji.- Zaśmiałam się.
- Jesteś bardzo nierealistyczna , jeszcze nie raz poczujesz mnie w środku skarbie - cmoknął moje usta po czym zaczął dobierać się do mojego stanika. Szybko idzie. Przynajmniej było ciemno.
** Koniec gry wstępnej **
- Gotowa? - Zapytał liżąc moją górną wargę.
- Pewnie - Zamruczałam przyciskając jego biodra do swoich.
Po chwili poczułam w sobie jego...no, jego. Po prostu Zayna. Niesamowitego cudownego Zayna.
~Nie przesadzaj Hannah~ Ale ja wcale nie przesadzam. ~Strasznie słodzisz, on cię tylko bzyknie i opuści~ Cóż za wulgaryzm. W każdym razie nie przerwę tego teraz.
Z początku poruszał się we mnie bardzo wolno.. lecz z każdą sekundą to robiło się co raz szybciej i co raz bardziej odważne. Przygryzłam wargę a paznokcie wbiłam w jego cudowne opalone plecy.
Oplotłam go w talii nogami na co chłopak jęknął. Po pokoju roznosiły się jęki, sapania, ochy i achy .
Najlepsze jest to że jesteśmy sami w domu, także nie ma czym się przejmować. Że za głośno, czy coś.
- Zayyn - jęknęłam.
- Tak kotku? - Po raz kolejny jego język znalazł się przy moim.
- Zaraz do-dojdę - sapnęłam w jego usta.
- Ja też skarbie, ja też. - Gdy dokończył poczułam w sobie to przyjemne ciepło. Oboje doszliśmy w tym samym momencie. Zayn pocałował mnie czule w usta po czym wyszedł ze mnie i położył się obok łapiąc mnie za rękę. No normalnie jak na amerykańskich filmach romantycznych .
- Jesteś wspaniała Hannah ..- Przygryzłam wargę. Był taki uroczy, zmęczony rozczochrane włosy .. Nagi.. Mam ochotę znów się na niego rzucić. No, ale co za dużo to nie zdrowo.
- Dobranoc - szepnęłam uśmiechnięta.
- Dobranoc - objął mnie w talii i tak zasnęliśmy.
***
Obudziło mnie łaskotanie w okolicach szyi a po chwile coś gorącego na niej. Coś jak...jak usta Zayna. Zaraz go? Czemu ja porównuje przyjemne ciepło z jego ustami? A no tak, przecież to Bóg ideału ..Pf.
Otworzyłam jedno oko dokładnie rejestrując pokój. Po chwili usłyszałam cichy chichot.
Otworzyłam drugie oko. Zayn siedzi obok mnie i się śmieje.
- Co Ty tu robisz ? - zapytałam podnosząc się do góry. Gdy zauważyłam że jestem naga.. od razu schowałam się z powrotem pod kołdrę. - Dlaczego ja jestem naga? Co tu się działo? Zayn? - Sto pytań po mojej głowie chodziło naraz.
- Teraz się chowasz , ale ogólnie leżysz na łóżku . A ja siedze tuż obok by Cię obudzić. - Prychnął z uśmiechem na twarzy.
- Ale śmieszne ojojjj - prychnęłam. - Naprawdę Zayn, co się tutaj działo?
- Jak to co? Nie pamiętasz wczorajszej nocy? " Zayn..zaraz dojdę" - Naśladował kobietę przez co wybuchłam śmiechem. Zaraz po tym się opanowałam. Co on powiedział?
- Zaraz co? O czym Ty mówisz? Chyba nie chcesz powiedzieć że my...- spuściłam wzrok w swoje ręce, bawiąc się palcami.
- Ta, bzyknęliśmy się. A teraz jeśli nie chcesz żeby chłopacy się dowiedzieli to wstawaj i ubieraj się.- Wstał z łóżka. I on t mówi tak po prostu?!
- No to może wyjdź ?
- Jestem w swoim pokoju - Rozejrzał się obserwując wszystko do okoła. - Tak, w moim.
- I co, idź sobie. Muszę jakoś się przebrać.- Owinęłam się szczelnie kołrdą i wstałam.
- W czym problem kochanie?
- Zayn nie denerwuj mnie.
- Dobra, spoko. Wychodzę. Za 10 minut na dole. - Wyszedł.
Usiadłam z powrotem na łóżku i westchnęłam poprawiając włosy. Przespałam się z tym dupkiem. Jak to w ogóle możliwe? Przecież tak się pilnowałam..
No nic. Żyje się dalej. Wstałam i udałam się do łazienki mulata gdzie wzięłam chłodny odświeżający prysznic. Pod ręką miałam jedynie żel Zayna, dlatego też go właśnie użyłam. Pachniał Malikiem. Nienawidzę i kocham ten cholerny zapach.
Wyszłam z kabiny susząc ciało. I owijając się ręcznikiem. Przecież muszę iść po ciuchy. Problem w tym że mój pokój był dwa pokoje obok.
Wyszłam po cichutku skradając się po korytarzu. Nagle usłyszałam zachrypnięty głos.
- Ekhem, ładnie pachniesz...tak...Malikowo- Harry podszedł bliżej mnie wdychając zapach moich włosów.
- No bo.. miałam małą awarię w kiblu i musiałam skorzystać z prysznica Zayna. A że zapomniałam swojego żelu to-
- Dobra dobra, mało mnie to obchodzi. Po prostu ubierz się jakoś księżniczko i złaź na dół zanim śniadanie Ci ostygnie. - Puścił mi oczko i zszedł na dół.
Ostygnie? Ciekawe co zrobili.
Poszłam do swojego pokoju. Pogrzebałam w szafie i wyjęłam z niej to . Przebrałam się i wysuszyłam włosy. Chciałam już wychodzić z pokoju kiedy uświadomiłam sobie że jestem nad morzem i jeśli pójdę w szpilkach na plaże..to..nie będzi mi zbyt wygodnie. Wyciągnęłam z szafy kremowe sandały. Prysnęłam się truskawkową mgiełką. Podkręciłam rzęsy , na usta nałożyłam odrobinę malinowego jasnego błyszczyku. Troszkę pudru. I fryzura. Ogólnie moja twarz i włosy wyglądały tak .
No. Z efektu końcowego byłam dość zadowolona. Dlatego zeszłam na dół roznosząc w powietrzu zapach mojej nowej mgiełki. Uwielbiam zapach truskawek. Kojarzą mi się z ciepłem i -wakacjami. Uśmiechnęłam się delikatnie wchodząc do kuchni. Przy stole siedzieli wszscy i o czymś rozmawiali.
- Hej .. - powiedziałam cichutko , siadając obok Malika. Dlaczego akurat koło niego? Nigdzie indziej nie było wolnego miejsca.
- Siema Hannah ! - Wydarł się Louis siadając mi na kolanach co bardzo, ale to bardzo mnie zdziwiło.
- Moja mała kluseczka z nadzieniem truskawkowym - Mówił przesłodzonym głosem bawiąc się moimi policzkami. Trzepnęłam go po łapach i zrzuciłam z moich kolan. No, chamsko.
- Dlaczego kluseczka? - Z ust zrobiłam podkówkę.
- No bo jesteś taka słodka i pachnąca truskawkami jak kluseczka z nadzieniem trus-
- Proszę - Niall przed twarzą postawił mi talerz z grzankami na których były truskawki i dżem owocowy. No nie powiem, rozkosznie to wyglądało.
Wzięłam się za jedzenie.
- Dlaczego wszystko dzisiaj jest takie truskawkowe? - Zapytał Lou unosząc jedną brew ku górze.
- Bo truskawki są zajebiste - uśmiechnęłam się.
- Od dziś będę nazywać Cię trusia, bo jesteś taka mała truskaweczka. Zawsze tak pachniesz i się rumienisz i-
- Dość Tomlinson. To moja trusia - Pokazał mi język mulat na co zachichotałam.
- Nie jestem nikogo trusią. - Odłożyłam do zlewu pusty talerz i wyszłam z pomieszczenia. Weszłam na balkon i oparłam się o balustradę .
Podziwiałam widoki w oddali, plaża..ludzie..wille...morze. Cudownie. Delikatny wiatr powiewał powodując że moje włosy latały w różne strony.
Poczułam czyjeś ręce na biodrach.
- Louis? - zapytałam.
- Jaki kurwa Louis?! - usłyszałam zdenerwowany głos mulata.
- A , to tylko ty - powiedziałam obojętnie.
- A co myślałas że to Twój Louisek? Weź mnie nawet kobieto nie denerwuj - Warknął mi do ucha na co się skrzywiłam.
- Myślałam że to on przyszedł się przytulić i za chwilę powie że pachnę truskawkami jak zwykle. Nie masz o co się denerwować - powiedziałam cicho.
-No .. lepiej. Moja truskaweczka. Mówiłem Ci już jak bardzo lubię wdychać Twój słodki zapach ? - wyszeptał mi do ucha wdychając zapach mojej skóry.
- No..mówiłeś.
- Kiedy?- zapytał zdziwiony. - Przecież mówię Ci to pierwszy raz, no chyba że byłem na haju i-
Wybuchłam głośnym i donośnym śmiechem.
- Powiedziałeś mi to dlatego teraz wiem że to lubisz głuptasie . - Poczochrałam go po włosach i usiadłam na krześle.
- Zajebiście się śmiejesz - Przysiadł obok . - I radzę na przyszłość nie tykać moich włosów. - powiedział groźnym tonem na żarty ostrzegając palcem.
Zaśmiałam się.
- Ach tak? - Wstałam i rozczochrałam mu te cudne włosy tak że sterczały we wszystkie strony. Zaczęłam się śmiać.
- O nie.. - syknął - Pożałujesz.
- Tak? A co mi zrobisz? - Zapytałam spieprzając po schodach na dół. Dzięki szybkiemu refleksowi udało mi się zdjąć sandały i popędzić po gorącym piasku. Po chwili czułam że się unoszę, Zayn przerzucił mnie przez ramię i biegnął ze mną w kierunku wody.
- A tego to się za momencik dowiesz skarbie - zaśmiał się wchodząc do wody.
Poczułam silny powiew dość chłodnego wiatru zmieszanego z ciepłym.
- Nie, Zayn kochanie moje .. Ty cudowny mięśniaku nie możesz mi tego zrobić...mam nową sukienkę i-
- Kupie Ci nową. - To ostatnie słowa jakie usłyszałam bo po chwili byłam pod wodą. Zapomniałam wspomnieć że pociągnęłam mulata za sobą tak że teraz i on był na dole.
Wynurzyłam sie z pod wody, kaszlałam i zabierałam kosmyki włosów z twarzy. A to drań.
- Ty mendo! - wydarłam się wskakując mu na barana.
- Jak mnie nazwałaś? - krzyknął łapiąc mnie za ramiona. Wepchnął mnie pod wodę i złączył nasze usta w ..zimny ale cudowny pocałunek.
Całowaliśmy się pod wodą, jak na filmach. Czuje się jak gwiazda filmowa.
Wynurzyliśmy się spod wody i wyszliśmy na brzeg. Położyłam sę na gorącym leżaku a Zayn zrobił to samo, tyle że na drugim .
- Ja tu zamierzam czekać aż do końca wyschnę.
- Naprawdę? Tak długo? Nie lepiej iść do domu -
- Nie będę tysiąc razy się przebierać. Poprawię tylko makijaż który najprawdopodobniej właśnie spływa mi po twarzy.
- Właśnie nie, nie masz nic. Wyglądasz pięknie - Mruknął cicho. Pewnie myślał że tego nie usłyszę, mylił się.
- Dziękuję - cmoknęłam go w policzek. Czy ja zauważyłam delikatne rumieńce na policzkach mulata? O, jak uroczo. Mówię poważnie. Miałam ochotę rzucić się na niego i wytulić i wycałować, taki kochany. Jezu co ja wygaduje? Hannah przestań bredzić kobieto. Ten facet zbyt namieszał Ci w głowie.
* 2 h później * Obudził mnie zbyt mocny nacisk słońca. Gorąco.
Rozejrzałam się. Obok Zayn siedział i wpatrywał się we mnie jak w obrazek. Chyba nie zorientował się że ja już nie śpię. Pomachałam mu ręką przed oczami.
- Zayn?
- Tak księżniczko? - zerwał się.
- Idziemy do domu? Strasznie gorąco. - Ubrania i włosy miałam już suche, podobnie jak Zayn.
- Jasne - mruknął wstając . Udaliśmy się do willi chłopców.
Na samym wejściu Niall podał telefon Zaynowi do ucha.
- Czego? - przywitał się szorstko. Nie dość że przystojny to jeszcze jaki kulturalny.
- Co kurwa? hahah, nie mam czasu.
- Ja pierdole Ty zawsze coś zjebiesz ! Nie tak się umawialiśmy !
- Będę za niedługo. Nie ruszaj się stamtąd pojebie.
Rzucił telefon na kanapę.
- Gdzie tym razem? - Zapytał Liam wkraczając na korytarz.
- Ten chuj AShton nie zrobił tego co miał zrobić...- warknął zły mulat.
- Co? Osrał się? - Wybuchł śmiechem Niall.
- No , tym razem tak. - syknął.
- Jak.. długo Cię nie będzie? - zapytałam cichutko, spuszczjąc głowę w dół.
- Nie wiem, 2-3 dni . Może nawet więcej - warknął.
- Chcę jechać z Tobą - Powiedziałam patrząc mu w oczy.
Mulat parsknął śmiechem . - Nie ma mowy.
- Ale dlaczego?! - krzyknęłam.
- Bo kurwa nie ! Chcesz zginąć? Myślisz trochę? Nie wiem Co siedzi ci w tej pustej ślicznej główce ale mniejsza o to.. - syknął. I znów wracamy do znaku wyjścia. Znów wraca chamski i podły Zayn.
- To nie ! - wyszłam trzaskając drzwiami.
Mam lepszy pomysł.
Wiedząc że Malik dopiero szykuje się do wyjazdu a okno w jego aucie jest w ciąż otwarte. Wcisnęłam się do niego. Chowając za fotelem skuliłam się. Teraz tylko czekać aż wsiądzie do auta i odjedzie wystarczająco daleko by się pokazać. Boję się troche jego reakcji, ale nie chce sama zostawać z chłopakami. Nie znam ich tak dobrze.
* 30 minut później *
Malik jechał mniej więcej 130 na godzinę, tak czułam. Rozmawiał z kimś przez telefon.
- Co Cię kurwa obchodzi moja Hannah?!
- Powiedziałem Ci już, odpierdol się od niej raz na zawsze. Sam tego chciałeś Walker..
Zaraz .. on rozmawiał z moim ojcem?!
- Hah , przestań się mazać. Sam do tego doprowadziłeś, tak bardzo kochasz swoją córeczkę to teraz masz. Z resztą zsam to zaproponowałeś . Dobra nara, prowadzę. Nie chcę kolejnego spotkania z pałami których i tak bym zabił. Nara.
Zabił? Był do tego zdolny?
- Co Ci zaproponował mój ojciec? - wychyliłam się siadając na siedzeniach .
Malik spiął się i na chwilę odwrócił głowę by zaraz znów patrzeć przed siebie i drzeć się.
- Hannah, co Ty tu kurwa jebana mać robisz?! - wydarł się.
- Spokojnie , myślisz że tak po prostu pojechałbyś sobie beze mnie? Nie w tym życiu . - prychnęłam.
- Przecież kazałem Ci tam siedzieć do cholery~! - syknął.
- I co.. nie chcę zostać z nimi sama, boję sie ich .. - powiedziałam cicho.
- Dl-dlaczego Hannah? Oni Ci nic nie zrobią.
- Tego nie wiem. Nie znam ich tak jak Ciebie. Zayn jedź dalej i nie denerwuj się już proszę.. - szepnęłam czujac napływające łzy do oczu. Od kiedy ja taka wrażliwa? Coś niewiarygodnego.
- Rozprawię się z Tobą jak dojedziemy... możesz już żałować tego że tu wsiadłaś, cholera. - Syknął.
Co to miało znaczyć?
Hej hej :))) Wreszcie pojawił się ten 6 rozdział! Nie wiedziałam kompletnie co robić, ale teraz mam już pare pomysłów. Jak widzie zmieniłam wygląd bloga:) Mam nadzieje że wam się podoba. Mam do was jedną prośbe kochani, gdybyście mogli..w ogóle jeśli czytacie to co tutaj piszę to proszę o komentowanie postów.
Wyobraźcie sobie taką sytuacje. Męczycie się nad postem a pod nim jeden komenatrz. Nie motywuję do dalszej pracy prawda? Dlatego to tylko jedna moja mała prośba :) Następny rozdział..hmm..może jutro? :)
Zobaczymy. A tym czasem życzę wesołych świąt i mokrego jutrzejszego poranka! Mokrego pod każdym pozorem jakim to przyjmujecie .. hihi .
niedziela, 20 kwietnia 2014
czwartek, 3 kwietnia 2014
5.
Dalsza droga została pokonana w ciszy jak na cmentarzu. W sumie to i dobrze.. no bo o czym mam rozmawiać z ZAYNEM?!
Rozmowa.. a zresztą dam wam przyszkład.
Ja - Więc co Cię interesuje?
Z - Zabijanie
Ja - A co robisz w wolnych chwilach>
Z - Zabijam
Ja - Plany na przyszłość?
Z - Zabijanie.
Ja - Aha.
Koniec. Może źle go osądzam? Może wcale taki nie jest.. nie wiem.. cholera.. koniec myślenia. Wysiadamy.
Zayn złapał mnie za rekę gdy przechodziliśmy obok grupki młodych mężczyzn. Pewnie po to by pokazać że jestem tylko jego.. żenada.
Weszliśmy do środka. W moją twarz uderzya fala gorąca potu i smrodu alkoholu. Czyli norma jak w każdym innym klubie. Usiedliśmy przy barze.
- Więc co zamawiamy niunia ? - poczułam dłoń mulata na swoim udzie którą natychmiastowo strzepnęłam. Dlaczego?
Położył ją tam znowu. Chciałam ją strzepnąć, ale.. nie mogę. Nie da się. To takie.. ciepłe, przyjemne, inne.
- Wszystko jedno ..
Po chwili przed moją twarzą stał kieliszek z czerwono-białym płynem. Wypiłam.
Udałam się na parkiet. Zaczęłam tańczyć. Po chwili ktoś objął mnie w talii i przyłączył się do mnie. Zayn.
Jak miło.
Tańczyliśmy jak dzikie zwierzęta podczas godu.
Pocałował mnie. Całowaliśmy się na środku parkietu. Co tam ze wszyscy patrzą. Czułam ze robi mi się gorąco.
Chciałam go .. cholera..chcę go !
- Jedziemy do domu? - murknął przerywając pocałunek.
- Teraz. - sapnęłam.
Wyszliśmy z klubu.
Weszliśmy do auta i odjechaliśmy. Super. Zayn po mniej więcej dwóch drinkach ale co tam. Ważne żeby się pieprzyć. Zaraz co? pieprzyć sie?..a walić to.
Weszliśmy do domu, Zayn kopiąc w drzwi zamknął je. Uniósł mnie na ręcę i zaczął całować. Z przyjemnością oddawałam pocałunki. Kiedy doszliśmy do sypialni rzucił mnie na łóżku i przyssał się do mojej szyi. Cicho jęknęłam..
PRZEPRASZAM ŻE KRÓTKO ALE MUSZE SIE WAS PORADZIĆ.
CHCECIE ŻEBY HANNAH PRZESPAŁA SIE Z ZAYNEM I TEGO ŻAŁOWAŁA? CZY POWIEDZIAŁA ŻE NIE JEST JESZCZE GOTOWA? NIE PISZCIE ŻE TO MOJA DECYZJA. BO JA SAMA NIE WIEM:(
Rozmowa.. a zresztą dam wam przyszkład.
Ja - Więc co Cię interesuje?
Z - Zabijanie
Ja - A co robisz w wolnych chwilach>
Z - Zabijam
Ja - Plany na przyszłość?
Z - Zabijanie.
Ja - Aha.
Koniec. Może źle go osądzam? Może wcale taki nie jest.. nie wiem.. cholera.. koniec myślenia. Wysiadamy.
Zayn złapał mnie za rekę gdy przechodziliśmy obok grupki młodych mężczyzn. Pewnie po to by pokazać że jestem tylko jego.. żenada.
Weszliśmy do środka. W moją twarz uderzya fala gorąca potu i smrodu alkoholu. Czyli norma jak w każdym innym klubie. Usiedliśmy przy barze.
- Więc co zamawiamy niunia ? - poczułam dłoń mulata na swoim udzie którą natychmiastowo strzepnęłam. Dlaczego?
Położył ją tam znowu. Chciałam ją strzepnąć, ale.. nie mogę. Nie da się. To takie.. ciepłe, przyjemne, inne.
- Wszystko jedno ..
Po chwili przed moją twarzą stał kieliszek z czerwono-białym płynem. Wypiłam.
Udałam się na parkiet. Zaczęłam tańczyć. Po chwili ktoś objął mnie w talii i przyłączył się do mnie. Zayn.
Jak miło.
Tańczyliśmy jak dzikie zwierzęta podczas godu.
Pocałował mnie. Całowaliśmy się na środku parkietu. Co tam ze wszyscy patrzą. Czułam ze robi mi się gorąco.
Chciałam go .. cholera..chcę go !
- Jedziemy do domu? - murknął przerywając pocałunek.
- Teraz. - sapnęłam.
Wyszliśmy z klubu.
Weszliśmy do auta i odjechaliśmy. Super. Zayn po mniej więcej dwóch drinkach ale co tam. Ważne żeby się pieprzyć. Zaraz co? pieprzyć sie?..a walić to.
Weszliśmy do domu, Zayn kopiąc w drzwi zamknął je. Uniósł mnie na ręcę i zaczął całować. Z przyjemnością oddawałam pocałunki. Kiedy doszliśmy do sypialni rzucił mnie na łóżku i przyssał się do mojej szyi. Cicho jęknęłam..
PRZEPRASZAM ŻE KRÓTKO ALE MUSZE SIE WAS PORADZIĆ.
CHCECIE ŻEBY HANNAH PRZESPAŁA SIE Z ZAYNEM I TEGO ŻAŁOWAŁA? CZY POWIEDZIAŁA ŻE NIE JEST JESZCZE GOTOWA? NIE PISZCIE ŻE TO MOJA DECYZJA. BO JA SAMA NIE WIEM:(
niedziela, 23 marca 2014
4.
Ciągle tylko płakałam i płakałam. Czy ja nie mogę zrobić czegoś pożytecznego dla samej siebie? Serio?
Stać mnie tylko na durny płacz? To bez sensu .. No nic.
Wytarłam łzy. Przemyłam twarz, zrobiłam na nowo makijaż i przebrałam się
Wyszłam z łazienki. Na tarasie czekał już Zayn.
- No nareszcie kurwa, ile można się tak pindrzyć .. - mruknął pod nosem.
- Tyle ile potrzeba - spojrzałam na morze.
- Nie pyskuj , chodź - powiedział wstajac z kanapy. Złapał mnie za rękę którą przez chwile usiłowałam mu wyrwać lecz na darmo bo ścisnął jeszcze bardziej.
- Ałł - syknęłam z bólu.
- Uwielbiam kiedy kobieta do mnie jęczy albo syczy .. na przyszłość pamiętaj że robisz to co ci karze robić. - warknął luzując uścisk .
Szliśmy plażą.- Dlaczego do sklepu idziemy plażą? - zapytałam zdziwiona.- Bo na jakieś 200m dalej jest zajebista galeria na boku. - powiedział obojętnie.
- Ok. A dlaczego trzymamy się za ręce?
- Żebyś mi nie zwiała. Coś jeszcze? czy możesz już się zamknąć?
- Nie, nic.
W końcu doszliśmy do tej OGROMNEJ galerii .
Weszliśmy do pierwszego lepszego sklepu. Od razu w oczy rzuciły mi się szorty z ćwiekami na boku.
Wzięłam dwie pary, jedne szare drugie czarne.
- Chwila . Stop , porwałeś mnie.. a ja nie mam forsy .- popatrzałam na niego.
- Cena nie gra tu roli , ja płacę. Bierz co chcesz i ile chcesz - mruknął oglądając kuse spódniczki.
Kupowaliśmy ubrania chyba z 3 godziny po czym wróciliśmy tym razem drogą do domu.
Ledwo zdążyłam stanąć w progu drzwi a ten już atakuje słowami.
- Dzisiaj idziemy na zajebistą imprezę, masz ubrać się seksownie . Nie jak ponurak - powiedział oschle po czym wyszedł. po chwili jednak wrócił - Od teraz jesteś moją dziewczyną, skarbie. - ostatnie słowo dokładnie zaakcentował.
Co kurwa? Ja? jego dziewczyną? Nigdy przenigdy. Może i jest.. przystojny, seksowny pociągający, idealny , słodki, i .. zaraz co? nie. cofam to. Pomimo wszystkiego to nadal jest niebezpieczny bad boy który zabija ludzi z uśmiechem na twarzy.
Poszłam do "swojego pokoju" i wypakowałam wszystkie ubrania do szafy. Wybrałam na dzisiejszy wieczór
to. Do mojego pokoju wszedł Zayn.
- Pokaż co wybrałaś, jeśli już to zrobiłaś - powiedział podchodząc do mojego łóżka chwytając w ręce strój. Popatrzył się na mnie jak na debila.
- Chyba sobie żartujesz.
- Dlaczego? - Nie rozumiem, przecież strój jest śliczny.
- Strój jest ładny, owszem. Ale w takiej sukience możesz paradować na co dzień po domu, a nie na imprezie - prychnął zapalając papierosa.
- Zgaś to - pomachał sobie ręką koło nosa, gdy szary dym uniósł się do góry.
- A z jakiej to racji ? - uniósł brwi ku górze.
- A z takiej że moje ubrania przesiąkną dymem?
- Masz z tym jakiś problem? - zbliżył się do mnie na niebezepieczną odległość . Cofałam się do tyłu, cholera. Moje plecy stykały się z chłodną ścianą. - Będziesz pachniała mną - swoją głowę umieścił przy mojej szyi którą teraz całował. Zaraz co? Całował ją. Całował moją szyje. Po chwili poczułam jego język na swojej skórze, i mocne ugryznięcie.
- A to co do cholery? Czekaj, przecież ile osób pali papierosy..nie koniecznie będe pachniała tobą - odsunęłam go delikatnie od siebie.
- No tak, ale w tutaj wśród chłopaków palę tylko ja.. więc? jaki z tego morał? - mówił dziwnie spokojnym głosem.
- Morał z tego taki że masz mnie nie ślinić na szyi kotku. - odsunęłam go od siebie.
Jego oczy zrobiły się niebezpiecznie czarne, a w nich pojawił się dziwny błysk.
Przygryzł dolną wargę ponownie zbliżając się do mnie.
- Kotku? no proszę..taka myszka a taka zadziora, w sam raz dla mnie - jego usta znów znalazły się an mojej biednej szyi.
To było tak cholernie przyjemne, chciałabym żeby teraz mnie pocałował .. a nie ..
Co? co ja wygaduje. To wcale nie jest przyjemne. Odepchnełabym go ale nie mogę.. To samo tak wychodzi.
- Teraz wszyscy będą wiedzieć ze jesteś moja - poczułam mocny ból.
- C-co ty wyprawiasz Z-zayn ? - jęknęłam z bólu masując pulsujące miejsce.
- Sama zobacz - wskazał palcem lustro do którego natychmiast podeszłam. Obejrzałam swoją szyje, no świetnie. Malinka wielkości kiwi.
- Super . . - burknęłam.
- Teraz Ci coś wybiorę .. - zaczął grzebać w szafie.
* 1 h później *
Wreszcie na łóżku położył sukienkę i szpilki.
Odetchnął z ulgą i usiadł na łóżku.
- Serio? ociągasz się dłużej niż ja.. a to serio dziwne - powiedziałam zdziwiona.
- Cicho, jakoś musisz wyglądać.
- O której mam zacząć sie szykować? - zapytałam zaglądając za oknem. Było już dosyć ciemno.
- Najlepiej zaraz - oblizał usta po czym wstał i złapał mnie mocno za pośladki. Co jest? Swoje usta przycisnął do moich i mocno mnie pocałował. Wyszedł.
Co właśnie się wydarzyło? Z otwartymi ustami usiadłam na łóżku. Dziwne.
*** Zayn ***
Co ja kurwa odwalam? Jebło mi coś na mózg że ją pocałowałem. To był tylko taki odruch. To było dziwne, ale sam tego chciałem. Mój mózg się o to prosił. Zszedłem na dół gdzie wszyscy uśmiechali się jak psychopaci.
- Czego szczerzycie tak te mordy ? Dalej są krzywe - zaśmiałem się pod nosem.
- 20 minut rozumiem, ale żeby godzine? Stary nawet ja tak długo nie dochodzę - prychnął zadowolony Niall.
- Pojebało cie ? nie ruchałem jej - skierowałem się w strone kuchni by napić się zimnej wody. O tak. To mnie ochłodzi, sama myśl o pieprzeniu się z nią sprawia że jest mi gorąco.
Ej? Kurwa, Zayn co Ty pierdolisz? W dodatku za dużo przeklinam. Hahahha że co? Że ja za dużo przeklinam? Nie ma to jak kłótnia z własnym wygórowanym ego.
Chuj z tym . Jak mówiłem chciało mi się pić więc sięgnąłem po butelke wody z lodówki i wypiłem połowę zawartości.
- Uuu stary , widze ze cie rozgrzałem tą gadką ? - do kuchni wkroczył Niall.
- Nawet nie wiesz jak bardzo - syknąłem.
- Nie martw się, odreagujesz dzis wieczorem - poklepał mnie po ramieniu.
- Nie ma mowy.
- Co kurwa? hahaha co Ty Zayn nie mów że zmieniłeś orientacje?
- Będę tam z Hannah .. - przygryzłem wargę.
- Ta dziewczyna ma na Ciebie dziwny wpływ , to chyba dobrze. - uśmiechnął się i wyszedł. Kurwa.
*** Hannah ***
Wzięłam znowu prysznic i ubrałam się. Wyglądałam tak . < Ale włosy rozpuszczone i pofalowane, i powiedzmy że Hannah ma większe cycki >
Zrobiłam .. dosyć ostry a zarazem delikatny makijaż . Ubrałam szpilki i prysnęłam się waniliową mgiełką. Zeszłam na dół. Było ciemno. No, to znaczy nie aż tak. Jakieś tam światło z kuchni padało na korytarz wiec coś tam widziałam.
Ledwo zeszłam na dół a już ktoś pociągnął mnie do jakiegoś pokoju. Brutalnie pociągnął.
Zapaliła się maleńka lampka.
Zayn.
Przycisnął mnie do ściany i złapał za moje pośladki. Zaczął błądzić ustami po mojej szyi dochodząc do kącika ust. Uśmiechnął się i pocałował mnie namiętne. Oddałam . Czemu? Sama nie wiem. Ten facet ma w sobie coś co przyciąga kobiety. Seksapil ? Czy samo to że istnieje. ?
Nie wiem. W każdym bądź razie nie potrafię mu się oprzeć.
- Gotowa? - wysapał gdy zakończył mnie całować.
- A nie widać? - zmierzył mnie wzrokiem i przygryzł wargę.
- Kobieto grzeszysz sama sobą.. - warknął.
- Czem- oczywiście nie dokończyłam bo ponownie zostałam zaatakowana brutalnym pocałunkiem. W którymś momencie usłyszeliśmy wołanie chłopaków więc niestety musieliśmy przerwać tą jakże i miłą chwilę dla nas obojgu .
Malik przeklnął pod nosem i wyszedł ciągnąć mnie za rękę.
Wpakowaliśmy się do aut i wyjechaliśmy.
- Zayn ?
- No?
- Gdyby chłopcy nam nie przeszkodzili to..czy..no wiesz.. - moje ręce nagle stały się ogromnie interesujące.
- Na to przyjdzie jeszcze czas skarbie - szybko pocałował mnie w usta po czym wrócił do kierownicy.
Dlaczego to wszystko tak bardzo mi się podoba? Powinnam się bać. Powinnam płakac , w końcu zostałam porwana a ja co? Całuje się z najniebezepiczniejszym kolesiem w okolicy.
Oj Hannah. Do czego to dochodzi.
Dokończę jutro.
Stać mnie tylko na durny płacz? To bez sensu .. No nic.
Wytarłam łzy. Przemyłam twarz, zrobiłam na nowo makijaż i przebrałam się
Wyszłam z łazienki. Na tarasie czekał już Zayn.
- No nareszcie kurwa, ile można się tak pindrzyć .. - mruknął pod nosem.
- Tyle ile potrzeba - spojrzałam na morze.
- Nie pyskuj , chodź - powiedział wstajac z kanapy. Złapał mnie za rękę którą przez chwile usiłowałam mu wyrwać lecz na darmo bo ścisnął jeszcze bardziej.
- Ałł - syknęłam z bólu.
- Uwielbiam kiedy kobieta do mnie jęczy albo syczy .. na przyszłość pamiętaj że robisz to co ci karze robić. - warknął luzując uścisk .
Szliśmy plażą.- Dlaczego do sklepu idziemy plażą? - zapytałam zdziwiona.- Bo na jakieś 200m dalej jest zajebista galeria na boku. - powiedział obojętnie.
- Ok. A dlaczego trzymamy się za ręce?
- Żebyś mi nie zwiała. Coś jeszcze? czy możesz już się zamknąć?
- Nie, nic.
W końcu doszliśmy do tej OGROMNEJ galerii .
Weszliśmy do pierwszego lepszego sklepu. Od razu w oczy rzuciły mi się szorty z ćwiekami na boku.
Wzięłam dwie pary, jedne szare drugie czarne.
- Chwila . Stop , porwałeś mnie.. a ja nie mam forsy .- popatrzałam na niego.
- Cena nie gra tu roli , ja płacę. Bierz co chcesz i ile chcesz - mruknął oglądając kuse spódniczki.
Kupowaliśmy ubrania chyba z 3 godziny po czym wróciliśmy tym razem drogą do domu.
Ledwo zdążyłam stanąć w progu drzwi a ten już atakuje słowami.
- Dzisiaj idziemy na zajebistą imprezę, masz ubrać się seksownie . Nie jak ponurak - powiedział oschle po czym wyszedł. po chwili jednak wrócił - Od teraz jesteś moją dziewczyną, skarbie. - ostatnie słowo dokładnie zaakcentował.
Co kurwa? Ja? jego dziewczyną? Nigdy przenigdy. Może i jest.. przystojny, seksowny pociągający, idealny , słodki, i .. zaraz co? nie. cofam to. Pomimo wszystkiego to nadal jest niebezpieczny bad boy który zabija ludzi z uśmiechem na twarzy.
Poszłam do "swojego pokoju" i wypakowałam wszystkie ubrania do szafy. Wybrałam na dzisiejszy wieczór
to. Do mojego pokoju wszedł Zayn.
- Pokaż co wybrałaś, jeśli już to zrobiłaś - powiedział podchodząc do mojego łóżka chwytając w ręce strój. Popatrzył się na mnie jak na debila.
- Chyba sobie żartujesz.
- Dlaczego? - Nie rozumiem, przecież strój jest śliczny.
- Strój jest ładny, owszem. Ale w takiej sukience możesz paradować na co dzień po domu, a nie na imprezie - prychnął zapalając papierosa.
- Zgaś to - pomachał sobie ręką koło nosa, gdy szary dym uniósł się do góry.
- A z jakiej to racji ? - uniósł brwi ku górze.
- A z takiej że moje ubrania przesiąkną dymem?
- Masz z tym jakiś problem? - zbliżył się do mnie na niebezepieczną odległość . Cofałam się do tyłu, cholera. Moje plecy stykały się z chłodną ścianą. - Będziesz pachniała mną - swoją głowę umieścił przy mojej szyi którą teraz całował. Zaraz co? Całował ją. Całował moją szyje. Po chwili poczułam jego język na swojej skórze, i mocne ugryznięcie.
- A to co do cholery? Czekaj, przecież ile osób pali papierosy..nie koniecznie będe pachniała tobą - odsunęłam go delikatnie od siebie.
- No tak, ale w tutaj wśród chłopaków palę tylko ja.. więc? jaki z tego morał? - mówił dziwnie spokojnym głosem.
- Morał z tego taki że masz mnie nie ślinić na szyi kotku. - odsunęłam go od siebie.
Jego oczy zrobiły się niebezpiecznie czarne, a w nich pojawił się dziwny błysk.
Przygryzł dolną wargę ponownie zbliżając się do mnie.
- Kotku? no proszę..taka myszka a taka zadziora, w sam raz dla mnie - jego usta znów znalazły się an mojej biednej szyi.
To było tak cholernie przyjemne, chciałabym żeby teraz mnie pocałował .. a nie ..
Co? co ja wygaduje. To wcale nie jest przyjemne. Odepchnełabym go ale nie mogę.. To samo tak wychodzi.
- Teraz wszyscy będą wiedzieć ze jesteś moja - poczułam mocny ból.
- C-co ty wyprawiasz Z-zayn ? - jęknęłam z bólu masując pulsujące miejsce.
- Sama zobacz - wskazał palcem lustro do którego natychmiast podeszłam. Obejrzałam swoją szyje, no świetnie. Malinka wielkości kiwi.
- Super . . - burknęłam.
- Teraz Ci coś wybiorę .. - zaczął grzebać w szafie.
* 1 h później *
Wreszcie na łóżku położył sukienkę i szpilki.
Odetchnął z ulgą i usiadł na łóżku.
- Serio? ociągasz się dłużej niż ja.. a to serio dziwne - powiedziałam zdziwiona.
- Cicho, jakoś musisz wyglądać.
- O której mam zacząć sie szykować? - zapytałam zaglądając za oknem. Było już dosyć ciemno.
- Najlepiej zaraz - oblizał usta po czym wstał i złapał mnie mocno za pośladki. Co jest? Swoje usta przycisnął do moich i mocno mnie pocałował. Wyszedł.
Co właśnie się wydarzyło? Z otwartymi ustami usiadłam na łóżku. Dziwne.
*** Zayn ***
Co ja kurwa odwalam? Jebło mi coś na mózg że ją pocałowałem. To był tylko taki odruch. To było dziwne, ale sam tego chciałem. Mój mózg się o to prosił. Zszedłem na dół gdzie wszyscy uśmiechali się jak psychopaci.
- Czego szczerzycie tak te mordy ? Dalej są krzywe - zaśmiałem się pod nosem.
- 20 minut rozumiem, ale żeby godzine? Stary nawet ja tak długo nie dochodzę - prychnął zadowolony Niall.
- Pojebało cie ? nie ruchałem jej - skierowałem się w strone kuchni by napić się zimnej wody. O tak. To mnie ochłodzi, sama myśl o pieprzeniu się z nią sprawia że jest mi gorąco.
Ej? Kurwa, Zayn co Ty pierdolisz? W dodatku za dużo przeklinam. Hahahha że co? Że ja za dużo przeklinam? Nie ma to jak kłótnia z własnym wygórowanym ego.
Chuj z tym . Jak mówiłem chciało mi się pić więc sięgnąłem po butelke wody z lodówki i wypiłem połowę zawartości.
- Uuu stary , widze ze cie rozgrzałem tą gadką ? - do kuchni wkroczył Niall.
- Nawet nie wiesz jak bardzo - syknąłem.
- Nie martw się, odreagujesz dzis wieczorem - poklepał mnie po ramieniu.
- Nie ma mowy.
- Co kurwa? hahaha co Ty Zayn nie mów że zmieniłeś orientacje?
- Będę tam z Hannah .. - przygryzłem wargę.
- Ta dziewczyna ma na Ciebie dziwny wpływ , to chyba dobrze. - uśmiechnął się i wyszedł. Kurwa.
*** Hannah ***
Wzięłam znowu prysznic i ubrałam się. Wyglądałam tak . < Ale włosy rozpuszczone i pofalowane, i powiedzmy że Hannah ma większe cycki >
Zrobiłam .. dosyć ostry a zarazem delikatny makijaż . Ubrałam szpilki i prysnęłam się waniliową mgiełką. Zeszłam na dół. Było ciemno. No, to znaczy nie aż tak. Jakieś tam światło z kuchni padało na korytarz wiec coś tam widziałam.
Ledwo zeszłam na dół a już ktoś pociągnął mnie do jakiegoś pokoju. Brutalnie pociągnął.
Zapaliła się maleńka lampka.
Zayn.
Przycisnął mnie do ściany i złapał za moje pośladki. Zaczął błądzić ustami po mojej szyi dochodząc do kącika ust. Uśmiechnął się i pocałował mnie namiętne. Oddałam . Czemu? Sama nie wiem. Ten facet ma w sobie coś co przyciąga kobiety. Seksapil ? Czy samo to że istnieje. ?
Nie wiem. W każdym bądź razie nie potrafię mu się oprzeć.
- Gotowa? - wysapał gdy zakończył mnie całować.
- A nie widać? - zmierzył mnie wzrokiem i przygryzł wargę.
- Kobieto grzeszysz sama sobą.. - warknął.
- Czem- oczywiście nie dokończyłam bo ponownie zostałam zaatakowana brutalnym pocałunkiem. W którymś momencie usłyszeliśmy wołanie chłopaków więc niestety musieliśmy przerwać tą jakże i miłą chwilę dla nas obojgu .
Malik przeklnął pod nosem i wyszedł ciągnąć mnie za rękę.
Wpakowaliśmy się do aut i wyjechaliśmy.
- Zayn ?
- No?
- Gdyby chłopcy nam nie przeszkodzili to..czy..no wiesz.. - moje ręce nagle stały się ogromnie interesujące.
- Na to przyjdzie jeszcze czas skarbie - szybko pocałował mnie w usta po czym wrócił do kierownicy.
Dlaczego to wszystko tak bardzo mi się podoba? Powinnam się bać. Powinnam płakac , w końcu zostałam porwana a ja co? Całuje się z najniebezepiczniejszym kolesiem w okolicy.
Oj Hannah. Do czego to dochodzi.
Dokończę jutro.
niedziela, 9 marca 2014
3.
Siedziałam w tym pieprzonym pokoju już dwie godziny. No, przynajmniej tak mi się wydawało. Nawet mi się przysnęło ale tylko na 20 minut. Tak też mi się zdawało.
Usłyszałam kroki. Do pokoju wszedł znów ten mulat.
- Wyłaź - powiedział.
- Gdzie? - zapytałam przygryzając wargę przy tym.
- Nie rób tego, i chodź. - syknął.
- Czego mam nie robić? - zdziwiło mnie zachowanie chłopaka.
- Nie przygryzaj wargi , nigdy więcej, w moim towarzystwie. Rozumiesz?! - krzyknął.
- Nie rozumiem dlaczego.
- Po prostu tego kurwa nie rób, ale wybije Ci tą buźke .. - syknął - chodź na śniadanie.
- Dobrze.. - spuściłam głowę w dół i podążyłam za chłopakiem. Zaprowadził mnie do kuchni gdzie czekała na mnie miska płatków i sok.
- Tylko szybko, nie mam czasu stać tu wieczność i Cię pilnować - mruknął.
- Przecież nie mu-
- Muszę - warknął. - Żryj to szybciej albo Ci pomogę.
- Przestań.. - jęknęłam.
- Słucham ? - podniósł głos.
- Przepraszam..
- No.
Po 5 minutach miska została opróżniona.
Już wstawał z krzesła gdy nagle do kuchni wleciał jakiś zdyszany blondyn.
- Kurwa Malik, musimy spadać - darł się.
- O co chodzi ? Co znowu spieprzyłeś?! - warknął zły mulat. To znaczy...chyba Malik.
- Ja nic kurwa nie zrobiłem, namierzyli nas. Mamy godzine - wyszedł trzaskając drzwiami.
Malik przeczesał ręką włosy , po czym podszedł do mnie złapał mnie brutalnie za rękę i wyprowadził z kuchni. Wrzucił mnie do jakiegoś pokoju i zamknął mnie na klucz.
No swietnie, i co teraz? Zostawią mnie tu? Rozejrzałam się po pokoju. Pusto. Żadnego łóżka, żadnego okna. Nic. Po chwili chłopak znów wszedł do pokoju i bez słowa mnie z niego wyciągnął.
Wyszliśmy na dwór, świeże powietrze. O tak, tego mi było trzeba. Wpakował mnie do czarnego auta. No nie. Wywożą mnie. Wsiadł do auta. Widziałam przez szybę że do innych aut wsiała reszta chłopaków i jeszcze inni ludzie. W tym sami mężczyźni .
Odjechaliśmy z piskiem opon.
- Teraz wyjeżdżamy daleko stąd. - powiedział po czym dał mi do ręki jakiś paszport.
- Co to jest? - zapytał.
- Od teraz tak się nazywasz - mruknął. Spojrzałam na rzecz , pisało tam Hannah Gemma Malik .
- Malik ? A czy TY czasem nie nosisz takiego nazwiska? - zapytałam unosząc brwi do góry .
- Taa , teraz jesteśmy małżeństwem. Rozumiesz? - powiedział nie co łagodniejszym tonem.
- MAŁŻEŃSTWEM?! - wyrwało mi się.
- Kotku, jeśli chcesz żebym był dla ciebie łagodniejszy to zmień ton, chyba że znowu chcesz oberwać.
- Przepraszam.
- Lepiej ,a teraz siedź cicho.
- Jeszcze jedno pytanko - powiedział cicho.
- no ?- spojrzał na mnie.
- Mam nosić na sobie ciągle te same ubrania ?
Malik zaczął się śmiać. Nie rozumiałam za bardzo o co chodzi.
- Co ? Co Cię tak bawi ?
- Twoja mina - śmiał się dalej. Po chwili uspokoił się . - Gdy dojedziemy na miejsce , pójdziemy do jakiejś galerii i kupisz se co zachcesz. A teraz się zamknij . - kiwnęłam głowa i do końca nic się nie odzywałam.
Czułam się trochę senna , powieki same się kleiły. Zamknęłam oczy, wszystko robiło się co raz ciemniejsze i cichsze. Zasnęłam.
- Ej, obudź się księżniczko - usłyszałam koło ucha. Zerwałam się. Siedziałam na siedzeniu w aucie , drzwi po mojej prawej były otwarte a koło nich klękał Malik .- Przesiadka - poinformował mnie.
Rozejrzałam się, byliśmy na lotnisku. Wzdychając cicho wyszłam z auta i pokierowałam się w strone samolotu.
- Co robisz? - zapytał mnie rozbawiony chłopak.
- No lecimy nie? - zapytałam sennym głosem, oczy znowu mi się kleiły. Zasypiałam, czułam że lecę w dół jak z jakiegoś ogromnego stoku.. Czułam się taka ciężka i lekka zarazem.
Czuje n a sobie czyjeś ramiona, ktoś mnie trzyma. Co jest? Otworzyłam jedno oko, Malik mnie trzymał w objęciach i śmiał się po cichu. Usłyszałam też śmiech reszty chłopaków.
Oderwałam się od chłopaka.
- Co jest? - zapytałam.
- Jak można zasnąć na stojąco?- wszyscy się ze mnie śmiali a ja zawstydzona usiadłam na pobliskiej ławce i skuliłam nogi pod siebie. Po chwili także zaczęłam się śmiać.
- Chcesz coś do picia? - zapytał mnie jakiś blondyn. - A właśnie, nazywam się Niall. - uśmiechnięty wyciągnął rękę w moim kierunku. Uścisnęłam ją i delikatnie się uśmiechnęłam . - Hannah gemma Walker, no .. teraz Malik.
- Rozumiem - roześmiał się - więc chcesz coś do picia?
- Kawę . - uśmiechnęłam się .
Chłopak podszedł do automatu skąd przyniósł mi gorącą kawę z pianką. Mmm.
- Dziękuję - zamoczyłam usta w pysznym napoju. Gdy kubek został opróżniony wszyscy zaczęli ze mnie się śmiać.
- O co chodzi? - rozejrzałam się.
Malik podszedł do mnie i przed twarzą ustawił mi lusterko. Miałam biało brązowe wąsy na ustach . Zaczęłam się śmiać. - Muszę do kibla - powiedziałam.
- Chodź. - mulat zaczął prowadzić mnie do łazienki. Stanął przed drzwiami i powiedział.
- Żadnych numerów.
Zajrzałam do środka - tam i tak nie ma okien .
- Masz 5 minut. Zaraz mamy samolot.
Kiwnęłam głową. Weszłam do środka, załatwiłam swoje potrzeby. Przemyłam twarz ciepłą wodą i poprawiłam włosy. I wyszłam.
Malik wziął mnie za rękę, przeszedł mnie dziwny dreszcz. Weszliśmy do samolotu. Mieliśmy dziwne miejsca, taki jakby boks. Wszyscy na przeciwko siebie.
Siedziałam sobie gdy nagle poczułam zimną rękę na plecach. Odwróciłam się. Koło mnie stał jakiś wysoki brunet.
- Cześć piękna, sama?
- A ślepy jesteś i naprawdę nie widzisz 5 chłopaków obok mnie? - usłyszałam z tyłu chichot. Widziałam że Malik chce coś powiedzieć lecz zatkałam mu usta dłonią. Miał zdziwioną mine.
- Oj , jaka zadziorna w sam raz dla mnie. - poruszył dziwnie brwiami.
- W sam raz dla Ciebie byłby mózg- uśmiechnęłam się z kpiną.
- Chciałbym Ciebie..
- A chciałbyś w ryj ? - warknął wściekły Malik . - wypierdalaj lamusie albo Ci nieźle najebie.
- Ej spoko luuuuuzik , ja tu tylko chciałem sie pobzykać - zaśmiał się .
Malik nie wytrzymał, wstał i walnął centralnie w nos chłopakowi.
Chciałam krzyknąć .. na mulata, ale po co ? Zaraz dostałabym w twarz. Zasnęłam. Znowu.
Obudziłam się w ciepłym wielkim ładnie pachnącym łóżku. W białym łóżku. Pokój bł przepiękny.
Wyglądał tak .
Koło łóżka była walizka a w niej trochę ubrań, widzę że nowych bo mają jeszcze metki .
Poszłam do łazienki, wzięłam gorącą i rozkoszną kąpiel. Wysuszyłam się i ubrałam . Znalazłam błyszczyk , odkład i tusz do rzęs w walizce. oczywiście skorzystałam i pomalowałam się. Rozczesałam włosy i wyszłam z pokoju. Otworzyłam pierwsze lepsze drzwi. Weszłam do jakiegoś pokoju . Ładny, taki sam jak mój tylko większy i są dwa łóżka. Do pokoju wszedł ten blondyn..jak on..no Niall !
- H-hej - powiedziałam.
- Cześc, co tu robisz? - zapytał zdziwiony.
- Sama nie wiem . Nie wiem gdzie mam iść i co robić - wzruszyłam ramionami.
- Chodź. - powiedział .
Prowadził mnie przez jakiś korytarz . Rozglądałam się z ogromnymi gałami. WOW.
Korytarze ciągle się zmieniały, każdy miał kompletnie inny wygląd. W końcu Niall doprowadził mnie do ogromnej jadalni . Na stole były różne potrawy. Wskazał ręką bym jadła co chciała.
Zjadłam wiec gofry z czekoladą i bitą śmietaną . Później jabłko, wypiłam sok i wyszłam na dwór.
Gdzie siedziała już cała piątka. Było ... było pięknie.
Widok był przecudowny, chłopcy siedzieli na białych pufach . A Malik złapał mnie za rękę i usadził obok siebie obejmując mnie przy tym ramieniem. Dziwne.
- Księżniczka się wyspała ? - zapytał dziwnie i podejrzanie mile.
- I to jak - uśmiechnęłam się.
- Podoba Ci się tu ?
- Jezu , bardzo. Tu jest pięknie. Tylko .. albo nic - spuściłam głowę w dół.
Chłopak ujął mój podbródek w dwa palce i podniósł go do góry.
- Powiedz .
- No bo .. powiesz mi czemu tu jestem ? - zapytałam cichutko przymykając oczy ponieważ spodziewałam się ciosu w twarz.
- Co robisz? - zapytał zdziwiony.
- Nie uderzysz mnie?
- Nie. Chłopcy, mówimy ?- spojrzał na pozostałych. Oni tylko kiwnęli głowami.
- Wiec, twój tatuś jest nam winny czegoś bardzo cennego . .
- Mianowicie?
- Mianowicie, Twój staruszek nie jest tym za kogo go masz. Myślisz że kocha Twoją matkę a ona jego? Jak myślisz, dlaczego nagle wyjechali? - uśmiechał się drwiąco.
- Nie rozumiem.
- Tym lepiej dla Ciebie - wstał z zamiarem wyjścia lecz złapałam go za rękę powodując że znów siedział.
- Powiedz, mi proszę. Zrobie co zachcesz tylko powiedz. - Chłopcy wyszli. Zostaliśmy tylko my dwoje.
- Pewnie mi nie uwierzysz ale skoro chcesz to proszę bardzo. Twoja matka z Twoim ojcem byli kiedyś parą, owszem. Lecz pewnego dnia ta przyłapała go na zdradzie, dodatkowo wiedziała o wszystkich przekrętach twojego ojczulka, tak..przekrętach. Wcale nie jest taki święty jak się wydaje. Ćpał ,kradł , nawet i zabijał. Od 20 lat zmusza do związku twoją matke grożąc śmiercią lub powiedzeniem o jej współudziale. Twoja matka to naprawdę zły a zarazem dobry człowiek. Brała udział w niektórych przekrętach ale w większości przypadków zostawała do tego zmuszona. Wyjechali jak myślisz dlaczego? Wakacje tak? Praca tak? Ich praca polega na zabijaniu , no.. bynajmniej twojego ojca. Teraz pewnie męczy twoją matke w jakiejś willi na uboczu. - prychnął. On mówił, on kpił a ja płakałam.
- Kłamiesz ! - krzyknęłam. - Drwisz. Przestań.
- Ja kłamię? A jak myślisz.. skąd wziął się siniak pod okiem twojej mamy w zeszłym tygodniu ? Tóż po powrocie z "pracy" ?
- Boże.. - złapałam się za głowę.
- Twój ojciec zabił .. .on zabił mojego kuzyna..chciałem zabić Ciebie. Ale plany się zmieniły.. - westchnął.
- Dlaczego ? Dlaczego po prostu mnie nie zabijesz ?
- To dziecinada, oddawać tym samym. Zabiję i po sprawie, twoj ojciec prawie się Tobą nie przejmie. Za to gdy będziesz tu .. on będzie cholernie niepewny tego czy żyjesz. Strach przejmie władzę nad jego ciałem i zacznie robisz rzczy...dziwne.
- Przestań.
- A później zabije Twoją matkę tak jak mojego kuzyna , nienawidzę twojego ojca. Dodatkowo wisi mi jakieś 5 dobrych miliardów za milczenie. - Z kieszeni wyjął papierosa i zapalił go.
- Już nie wrócisz do domu Hannah .. z resztą, masz po co ? - uśmiechnął się drwiąco .
- Nie .. - szepnęłam.
- No więc właśnie, teraz idź się ogarnij przed wyjściem bo zaraz idziemy po jakieś rzeczy dla Ciebie. - klepnął mnie w tyłek gdy wstawałam. Dupek.
To wszystko co mówił wydawało się być kłamstwem a z drugiej strony bolesną prawdą. Mam mu uwierzyć? Chcę dowodów.. Miał racje, moja matka nie raz płakała przez ojca ale mówiła że to tylko przelotna chwila kłótni. Nie rozumiem więc niczego..może jak zbliżę się troche do Malika to więcej mi powie? Nie..ja taka nie jestem. Zabrałam kosmyk włosów z mokrego od łez policzka i poszłam się przebrać.
ZNOWU JEST KRÓTKO ALE NIE MAM COŚ WENY..
Usłyszałam kroki. Do pokoju wszedł znów ten mulat.
- Wyłaź - powiedział.
- Gdzie? - zapytałam przygryzając wargę przy tym.
- Nie rób tego, i chodź. - syknął.
- Czego mam nie robić? - zdziwiło mnie zachowanie chłopaka.
- Nie przygryzaj wargi , nigdy więcej, w moim towarzystwie. Rozumiesz?! - krzyknął.
- Nie rozumiem dlaczego.
- Po prostu tego kurwa nie rób, ale wybije Ci tą buźke .. - syknął - chodź na śniadanie.
- Dobrze.. - spuściłam głowę w dół i podążyłam za chłopakiem. Zaprowadził mnie do kuchni gdzie czekała na mnie miska płatków i sok.
- Tylko szybko, nie mam czasu stać tu wieczność i Cię pilnować - mruknął.
- Przecież nie mu-
- Muszę - warknął. - Żryj to szybciej albo Ci pomogę.
- Przestań.. - jęknęłam.
- Słucham ? - podniósł głos.
- Przepraszam..
- No.
Po 5 minutach miska została opróżniona.
Już wstawał z krzesła gdy nagle do kuchni wleciał jakiś zdyszany blondyn.
- Kurwa Malik, musimy spadać - darł się.
- O co chodzi ? Co znowu spieprzyłeś?! - warknął zły mulat. To znaczy...chyba Malik.
- Ja nic kurwa nie zrobiłem, namierzyli nas. Mamy godzine - wyszedł trzaskając drzwiami.
Malik przeczesał ręką włosy , po czym podszedł do mnie złapał mnie brutalnie za rękę i wyprowadził z kuchni. Wrzucił mnie do jakiegoś pokoju i zamknął mnie na klucz.
No swietnie, i co teraz? Zostawią mnie tu? Rozejrzałam się po pokoju. Pusto. Żadnego łóżka, żadnego okna. Nic. Po chwili chłopak znów wszedł do pokoju i bez słowa mnie z niego wyciągnął.
Wyszliśmy na dwór, świeże powietrze. O tak, tego mi było trzeba. Wpakował mnie do czarnego auta. No nie. Wywożą mnie. Wsiadł do auta. Widziałam przez szybę że do innych aut wsiała reszta chłopaków i jeszcze inni ludzie. W tym sami mężczyźni .
Odjechaliśmy z piskiem opon.
- Teraz wyjeżdżamy daleko stąd. - powiedział po czym dał mi do ręki jakiś paszport.
- Co to jest? - zapytał.
- Od teraz tak się nazywasz - mruknął. Spojrzałam na rzecz , pisało tam Hannah Gemma Malik .
- Malik ? A czy TY czasem nie nosisz takiego nazwiska? - zapytałam unosząc brwi do góry .
- Taa , teraz jesteśmy małżeństwem. Rozumiesz? - powiedział nie co łagodniejszym tonem.
- MAŁŻEŃSTWEM?! - wyrwało mi się.
- Kotku, jeśli chcesz żebym był dla ciebie łagodniejszy to zmień ton, chyba że znowu chcesz oberwać.
- Przepraszam.
- Lepiej ,a teraz siedź cicho.
- Jeszcze jedno pytanko - powiedział cicho.
- no ?- spojrzał na mnie.
- Mam nosić na sobie ciągle te same ubrania ?
Malik zaczął się śmiać. Nie rozumiałam za bardzo o co chodzi.
- Co ? Co Cię tak bawi ?
- Twoja mina - śmiał się dalej. Po chwili uspokoił się . - Gdy dojedziemy na miejsce , pójdziemy do jakiejś galerii i kupisz se co zachcesz. A teraz się zamknij . - kiwnęłam głowa i do końca nic się nie odzywałam.
Czułam się trochę senna , powieki same się kleiły. Zamknęłam oczy, wszystko robiło się co raz ciemniejsze i cichsze. Zasnęłam.
- Ej, obudź się księżniczko - usłyszałam koło ucha. Zerwałam się. Siedziałam na siedzeniu w aucie , drzwi po mojej prawej były otwarte a koło nich klękał Malik .- Przesiadka - poinformował mnie.
Rozejrzałam się, byliśmy na lotnisku. Wzdychając cicho wyszłam z auta i pokierowałam się w strone samolotu.
- Co robisz? - zapytał mnie rozbawiony chłopak.
- No lecimy nie? - zapytałam sennym głosem, oczy znowu mi się kleiły. Zasypiałam, czułam że lecę w dół jak z jakiegoś ogromnego stoku.. Czułam się taka ciężka i lekka zarazem.
Czuje n a sobie czyjeś ramiona, ktoś mnie trzyma. Co jest? Otworzyłam jedno oko, Malik mnie trzymał w objęciach i śmiał się po cichu. Usłyszałam też śmiech reszty chłopaków.
Oderwałam się od chłopaka.
- Co jest? - zapytałam.
- Jak można zasnąć na stojąco?- wszyscy się ze mnie śmiali a ja zawstydzona usiadłam na pobliskiej ławce i skuliłam nogi pod siebie. Po chwili także zaczęłam się śmiać.
- Chcesz coś do picia? - zapytał mnie jakiś blondyn. - A właśnie, nazywam się Niall. - uśmiechnięty wyciągnął rękę w moim kierunku. Uścisnęłam ją i delikatnie się uśmiechnęłam . - Hannah gemma Walker, no .. teraz Malik.
- Rozumiem - roześmiał się - więc chcesz coś do picia?
- Kawę . - uśmiechnęłam się .
Chłopak podszedł do automatu skąd przyniósł mi gorącą kawę z pianką. Mmm.
- Dziękuję - zamoczyłam usta w pysznym napoju. Gdy kubek został opróżniony wszyscy zaczęli ze mnie się śmiać.
- O co chodzi? - rozejrzałam się.
Malik podszedł do mnie i przed twarzą ustawił mi lusterko. Miałam biało brązowe wąsy na ustach . Zaczęłam się śmiać. - Muszę do kibla - powiedziałam.
- Chodź. - mulat zaczął prowadzić mnie do łazienki. Stanął przed drzwiami i powiedział.
- Żadnych numerów.
Zajrzałam do środka - tam i tak nie ma okien .
- Masz 5 minut. Zaraz mamy samolot.
Kiwnęłam głową. Weszłam do środka, załatwiłam swoje potrzeby. Przemyłam twarz ciepłą wodą i poprawiłam włosy. I wyszłam.
Malik wziął mnie za rękę, przeszedł mnie dziwny dreszcz. Weszliśmy do samolotu. Mieliśmy dziwne miejsca, taki jakby boks. Wszyscy na przeciwko siebie.
Siedziałam sobie gdy nagle poczułam zimną rękę na plecach. Odwróciłam się. Koło mnie stał jakiś wysoki brunet.
- Cześć piękna, sama?
- A ślepy jesteś i naprawdę nie widzisz 5 chłopaków obok mnie? - usłyszałam z tyłu chichot. Widziałam że Malik chce coś powiedzieć lecz zatkałam mu usta dłonią. Miał zdziwioną mine.
- Oj , jaka zadziorna w sam raz dla mnie. - poruszył dziwnie brwiami.
- W sam raz dla Ciebie byłby mózg- uśmiechnęłam się z kpiną.
- Chciałbym Ciebie..
- A chciałbyś w ryj ? - warknął wściekły Malik . - wypierdalaj lamusie albo Ci nieźle najebie.
- Ej spoko luuuuuzik , ja tu tylko chciałem sie pobzykać - zaśmiał się .
Malik nie wytrzymał, wstał i walnął centralnie w nos chłopakowi.
Chciałam krzyknąć .. na mulata, ale po co ? Zaraz dostałabym w twarz. Zasnęłam. Znowu.
Obudziłam się w ciepłym wielkim ładnie pachnącym łóżku. W białym łóżku. Pokój bł przepiękny.
Wyglądał tak .
Koło łóżka była walizka a w niej trochę ubrań, widzę że nowych bo mają jeszcze metki .
Poszłam do łazienki, wzięłam gorącą i rozkoszną kąpiel. Wysuszyłam się i ubrałam . Znalazłam błyszczyk , odkład i tusz do rzęs w walizce. oczywiście skorzystałam i pomalowałam się. Rozczesałam włosy i wyszłam z pokoju. Otworzyłam pierwsze lepsze drzwi. Weszłam do jakiegoś pokoju . Ładny, taki sam jak mój tylko większy i są dwa łóżka. Do pokoju wszedł ten blondyn..jak on..no Niall !
- H-hej - powiedziałam.
- Cześc, co tu robisz? - zapytał zdziwiony.
- Sama nie wiem . Nie wiem gdzie mam iść i co robić - wzruszyłam ramionami.
- Chodź. - powiedział .
Prowadził mnie przez jakiś korytarz . Rozglądałam się z ogromnymi gałami. WOW.
Korytarze ciągle się zmieniały, każdy miał kompletnie inny wygląd. W końcu Niall doprowadził mnie do ogromnej jadalni . Na stole były różne potrawy. Wskazał ręką bym jadła co chciała.
Zjadłam wiec gofry z czekoladą i bitą śmietaną . Później jabłko, wypiłam sok i wyszłam na dwór.
Gdzie siedziała już cała piątka. Było ... było pięknie.
Widok był przecudowny, chłopcy siedzieli na białych pufach . A Malik złapał mnie za rękę i usadził obok siebie obejmując mnie przy tym ramieniem. Dziwne.
- Księżniczka się wyspała ? - zapytał dziwnie i podejrzanie mile.
- I to jak - uśmiechnęłam się.
- Podoba Ci się tu ?
- Jezu , bardzo. Tu jest pięknie. Tylko .. albo nic - spuściłam głowę w dół.
Chłopak ujął mój podbródek w dwa palce i podniósł go do góry.
- Powiedz .
- No bo .. powiesz mi czemu tu jestem ? - zapytałam cichutko przymykając oczy ponieważ spodziewałam się ciosu w twarz.
- Co robisz? - zapytał zdziwiony.
- Nie uderzysz mnie?
- Nie. Chłopcy, mówimy ?- spojrzał na pozostałych. Oni tylko kiwnęli głowami.
- Wiec, twój tatuś jest nam winny czegoś bardzo cennego . .
- Mianowicie?
- Mianowicie, Twój staruszek nie jest tym za kogo go masz. Myślisz że kocha Twoją matkę a ona jego? Jak myślisz, dlaczego nagle wyjechali? - uśmiechał się drwiąco.
- Nie rozumiem.
- Tym lepiej dla Ciebie - wstał z zamiarem wyjścia lecz złapałam go za rękę powodując że znów siedział.
- Powiedz, mi proszę. Zrobie co zachcesz tylko powiedz. - Chłopcy wyszli. Zostaliśmy tylko my dwoje.
- Pewnie mi nie uwierzysz ale skoro chcesz to proszę bardzo. Twoja matka z Twoim ojcem byli kiedyś parą, owszem. Lecz pewnego dnia ta przyłapała go na zdradzie, dodatkowo wiedziała o wszystkich przekrętach twojego ojczulka, tak..przekrętach. Wcale nie jest taki święty jak się wydaje. Ćpał ,kradł , nawet i zabijał. Od 20 lat zmusza do związku twoją matke grożąc śmiercią lub powiedzeniem o jej współudziale. Twoja matka to naprawdę zły a zarazem dobry człowiek. Brała udział w niektórych przekrętach ale w większości przypadków zostawała do tego zmuszona. Wyjechali jak myślisz dlaczego? Wakacje tak? Praca tak? Ich praca polega na zabijaniu , no.. bynajmniej twojego ojca. Teraz pewnie męczy twoją matke w jakiejś willi na uboczu. - prychnął. On mówił, on kpił a ja płakałam.
- Kłamiesz ! - krzyknęłam. - Drwisz. Przestań.
- Ja kłamię? A jak myślisz.. skąd wziął się siniak pod okiem twojej mamy w zeszłym tygodniu ? Tóż po powrocie z "pracy" ?
- Boże.. - złapałam się za głowę.
- Twój ojciec zabił .. .on zabił mojego kuzyna..chciałem zabić Ciebie. Ale plany się zmieniły.. - westchnął.
- Dlaczego ? Dlaczego po prostu mnie nie zabijesz ?
- To dziecinada, oddawać tym samym. Zabiję i po sprawie, twoj ojciec prawie się Tobą nie przejmie. Za to gdy będziesz tu .. on będzie cholernie niepewny tego czy żyjesz. Strach przejmie władzę nad jego ciałem i zacznie robisz rzczy...dziwne.
- Przestań.
- A później zabije Twoją matkę tak jak mojego kuzyna , nienawidzę twojego ojca. Dodatkowo wisi mi jakieś 5 dobrych miliardów za milczenie. - Z kieszeni wyjął papierosa i zapalił go.
- Już nie wrócisz do domu Hannah .. z resztą, masz po co ? - uśmiechnął się drwiąco .
- Nie .. - szepnęłam.
- No więc właśnie, teraz idź się ogarnij przed wyjściem bo zaraz idziemy po jakieś rzeczy dla Ciebie. - klepnął mnie w tyłek gdy wstawałam. Dupek.
To wszystko co mówił wydawało się być kłamstwem a z drugiej strony bolesną prawdą. Mam mu uwierzyć? Chcę dowodów.. Miał racje, moja matka nie raz płakała przez ojca ale mówiła że to tylko przelotna chwila kłótni. Nie rozumiem więc niczego..może jak zbliżę się troche do Malika to więcej mi powie? Nie..ja taka nie jestem. Zabrałam kosmyk włosów z mokrego od łez policzka i poszłam się przebrać.
ZNOWU JEST KRÓTKO ALE NIE MAM COŚ WENY..
sobota, 8 marca 2014
2.
Obudziłam się z powodu męczącego bólu w okolicach brzucha. Co to..a tak, żebra. Zapomniałam ze dostałam w to miejsce z tysiąc razy, z całej siły. Otworzyłam oczy, leżałam w miękkim łóżku. W bardzo ładnym pokoju. Postanowiłam wstać. Ale zaraz potem zawróciłam się i znów położyłam do łóżka. Co mam robić? Mam stąd wyjść? Przecież wszystko mnie boli, a po za tym ten dureń .. jak coś mi znów zrobi?
Nieważne. Przeczekam w łóżku.
Usłyszałam kroki . Skuliłam się w drugą strone. Usłyszałam otwierające się drzwi. Ścisnęłam powieki czekając na ból. Jednak.. jednak nie poczułam żadnego bólu, żadnego dotyku.
- Wstawaj bejbe - usłyszałam dość wysoki i chrapliwy głos. Nie taki jak miał ten mulat czy loczek.
Otworzyłam oczy. Przed sobą ujrzałam chłopaka o ładnych ..zielonych lub niebieskich oczach. Ale chyba niebieskich. Grzywka do góry, koszulka w paski i czarne rurki.
- Co.. co ja tu robię? - szepnęłam.
- Aktualnie leżysz, a co? Wzrok szwankuje na stare lata? - zasmiał się.
- Eh, nie o to mi chodziło. Z resztą.. po co , ten mulat znowu chce mnie katować? Może robić to tutaj.. - powiedziałam cicho podnosząc się z łóżka.
- Ten mulat jeszcze śpi, i chcę byś to Ty go obudziła. - powiedział.
- CO?! ja?! jak to? Po co?Przecież on mnie zabije..przecież ja nie wiem gdzie co jest. - panikowałam. Podniosłam się na nogi. Miałam na sobie męską i ładnie pachnącą czarną koszulkę. Oczywiście za dużą.
- Nic Ci nie zrobi ... chyba, obudź go proszę albo zmuszę Cię do tego siłą. - jego ton robił się co raz ostrzejszy.
- Więc gdzie jego pokój? - zapytałam potulnie.
- Chodź - mruknął.
Prowadził mnie przez jaki korytarz. W końcu doszliśmy do dużych czarnych drzwi. Chłopak odszedł, sama nie wiem dokąd. Nie wiem jak wrócić. Nie wiem.. jestem zbyt roztrzęsiona. Ręka mi się trzęsła jak cholera.
W końcu wzięłam głęboki oddech, i pewnie położyłam rękę na klamce uchylając ją.
Weszłam do środka. Mulat słodko spał w samych bokserkach, kołdra leżała prawieże na ziemi. Zaraz zaraz! Cofnijmy się o mare słów.. " mulat słodko spał" powiedzmy że tego wcale nie powiedziałam.
Podeszłam do jego łóżka. Serce skakało mi do wątroby. Co robić? Przecież się nie wycofam. Nerwowo przygryzłam wargę. Zabrałam jego kołdrę na bok. Chłopak zadrżał z zimna co bardzo mnie przestraszyło. Po chwili podeszłam do niego, i delikatnie szturchnęłam go w ramię. NIC. Powtórzyłam czynność. Dalej nic.
Ej no, co jest? Mówiłam w myślach . Do pokoju wszedł chłopak który mnie obudził .
- Trudno go obudzić prawda? Myślałem że uda Ci się to .. w końcu jesteś dziewczyną . Zrób co do Ciebie należy - mówił oschle.
- Słucham?!
- Nie chodzi mi o to co właśnie masz na myśli..- trzepnął się ręką w twarz. Czyli po prostu zrobił tak zwanego " facepalma" .
- A wiec o co?
- Pomyśl .. - wyszedł.
CHOLERA! Co ja mam niby robić? A jeśli..go..poca..nie . Na pewno nie. Pewnym ruchem trzępnęłam go w ramie. Jeden raz, drugi , trzeci. NIC. No kurde co jest z nim nie tak?
Cicho westchnęłam. Już wiem..może teraz się uda, w każdym bądź razie chcę aby każdy wiedział że robię to z wielkim żalem i bólem serca.
Zaczęłam palcem toczyć ślady po torsie mulata, zjeżdżałam nim od góry do dołu. Przy dole, chłopak się poruszył. Zaczął ruszać oczami , otworzył je. Rozejrzał się po pokoju, a po chwili jego wzrok spoczął na mojej osobie. Co teraz?
- Co za miła pobudka .. - powiedział ochrypłym głosem - Twoje zadanie wykonane, a teraz wynoś się do pokoju w którym się obudziłaś albo Ci w tym pomogę. - warknął.
Od samego rana takie emocje, no nieźle. Przestraszona jego słowami wyszłam szybkim krokiem z pokoju. Stanęłam na środku korytarza, no przecież ja nie wiem jak wrócić !
Po chwili poczułam na swojej szyi , ciepłą dużą dłoń.
To on.
- Mam Ci kurwa pokazać jak się chodzi?! - syknął mi do ucha.
- Nie..a-ale , ale.. ja nie wiem jak wrócić...przepraszam - szepnęłam.
- Grzeczna dziewczynka... trzabyło tak od razu , chodź - pchnął mnie szorstko na przód przez co o mało moja twarz nie spotkała się z bliska z podłogą.
Szłam za nim , mierzyłam go wzrokiem. Jest całkiem, NIE. STOP. Za daleko te moje myśli już idą..
- Tutaj , nie wychodzisz stąd póki Cię nie zawołam rozumiesz? - powiedział wrednym tonem.
- Jasne.. - usiadłam na łóżku i spuściłam głowę w dół.
W co ja się wpakowałam..
RESZTE DOKOŃCZE POD WIECZÓR, MUSZE LECIEC .
Nieważne. Przeczekam w łóżku.
Usłyszałam kroki . Skuliłam się w drugą strone. Usłyszałam otwierające się drzwi. Ścisnęłam powieki czekając na ból. Jednak.. jednak nie poczułam żadnego bólu, żadnego dotyku.
- Wstawaj bejbe - usłyszałam dość wysoki i chrapliwy głos. Nie taki jak miał ten mulat czy loczek.
Otworzyłam oczy. Przed sobą ujrzałam chłopaka o ładnych ..zielonych lub niebieskich oczach. Ale chyba niebieskich. Grzywka do góry, koszulka w paski i czarne rurki.
- Co.. co ja tu robię? - szepnęłam.
- Aktualnie leżysz, a co? Wzrok szwankuje na stare lata? - zasmiał się.
- Eh, nie o to mi chodziło. Z resztą.. po co , ten mulat znowu chce mnie katować? Może robić to tutaj.. - powiedziałam cicho podnosząc się z łóżka.
- Ten mulat jeszcze śpi, i chcę byś to Ty go obudziła. - powiedział.
- CO?! ja?! jak to? Po co?Przecież on mnie zabije..przecież ja nie wiem gdzie co jest. - panikowałam. Podniosłam się na nogi. Miałam na sobie męską i ładnie pachnącą czarną koszulkę. Oczywiście za dużą.
- Nic Ci nie zrobi ... chyba, obudź go proszę albo zmuszę Cię do tego siłą. - jego ton robił się co raz ostrzejszy.
- Więc gdzie jego pokój? - zapytałam potulnie.
- Chodź - mruknął.
Prowadził mnie przez jaki korytarz. W końcu doszliśmy do dużych czarnych drzwi. Chłopak odszedł, sama nie wiem dokąd. Nie wiem jak wrócić. Nie wiem.. jestem zbyt roztrzęsiona. Ręka mi się trzęsła jak cholera.
W końcu wzięłam głęboki oddech, i pewnie położyłam rękę na klamce uchylając ją.
Weszłam do środka. Mulat słodko spał w samych bokserkach, kołdra leżała prawieże na ziemi. Zaraz zaraz! Cofnijmy się o mare słów.. " mulat słodko spał" powiedzmy że tego wcale nie powiedziałam.
Podeszłam do jego łóżka. Serce skakało mi do wątroby. Co robić? Przecież się nie wycofam. Nerwowo przygryzłam wargę. Zabrałam jego kołdrę na bok. Chłopak zadrżał z zimna co bardzo mnie przestraszyło. Po chwili podeszłam do niego, i delikatnie szturchnęłam go w ramię. NIC. Powtórzyłam czynność. Dalej nic.
Ej no, co jest? Mówiłam w myślach . Do pokoju wszedł chłopak który mnie obudził .
- Trudno go obudzić prawda? Myślałem że uda Ci się to .. w końcu jesteś dziewczyną . Zrób co do Ciebie należy - mówił oschle.
- Słucham?!
- Nie chodzi mi o to co właśnie masz na myśli..- trzepnął się ręką w twarz. Czyli po prostu zrobił tak zwanego " facepalma" .
- A wiec o co?
- Pomyśl .. - wyszedł.
CHOLERA! Co ja mam niby robić? A jeśli..go..poca..nie . Na pewno nie. Pewnym ruchem trzępnęłam go w ramie. Jeden raz, drugi , trzeci. NIC. No kurde co jest z nim nie tak?
Cicho westchnęłam. Już wiem..może teraz się uda, w każdym bądź razie chcę aby każdy wiedział że robię to z wielkim żalem i bólem serca.
Zaczęłam palcem toczyć ślady po torsie mulata, zjeżdżałam nim od góry do dołu. Przy dole, chłopak się poruszył. Zaczął ruszać oczami , otworzył je. Rozejrzał się po pokoju, a po chwili jego wzrok spoczął na mojej osobie. Co teraz?
- Co za miła pobudka .. - powiedział ochrypłym głosem - Twoje zadanie wykonane, a teraz wynoś się do pokoju w którym się obudziłaś albo Ci w tym pomogę. - warknął.
Od samego rana takie emocje, no nieźle. Przestraszona jego słowami wyszłam szybkim krokiem z pokoju. Stanęłam na środku korytarza, no przecież ja nie wiem jak wrócić !
Po chwili poczułam na swojej szyi , ciepłą dużą dłoń.
To on.
- Mam Ci kurwa pokazać jak się chodzi?! - syknął mi do ucha.
- Nie..a-ale , ale.. ja nie wiem jak wrócić...przepraszam - szepnęłam.
- Grzeczna dziewczynka... trzabyło tak od razu , chodź - pchnął mnie szorstko na przód przez co o mało moja twarz nie spotkała się z bliska z podłogą.
Szłam za nim , mierzyłam go wzrokiem. Jest całkiem, NIE. STOP. Za daleko te moje myśli już idą..
- Tutaj , nie wychodzisz stąd póki Cię nie zawołam rozumiesz? - powiedział wrednym tonem.
- Jasne.. - usiadłam na łóżku i spuściłam głowę w dół.
W co ja się wpakowałam..
RESZTE DOKOŃCZE POD WIECZÓR, MUSZE LECIEC .
czwartek, 6 marca 2014
1 .
SŁUCHAJ TEGO: http://www.youtube.com/watch?v=d23TLfdFxIc
♦♦♦ Hannah ♦♦♦
Obudził mnie powiew chłodnego wiatru. Tylko skąd wiatr w moim pokoju?
Słyszę moje imię. Ktoś mnie woła. Mama.
Mrucząc pod nosem wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Wzięłam ciepły prysznic i się ubrałam .
Zeszłam na dół gdzie w kuchni czekało na mnie przepyszne śniadanie w wersji naleśników z sosem czekoladowym, bitą śmietaną i paroma truskwkami na górze.
- Pycha ! - klasnęłam rękami . Mama się do mnie uśmiechnęła - Kto otworzył w moim pokoju okno?
- No ja, wiem że zimno zawsze na Ciebie działa. Nienawidzisz zimna , a musisz przecież wstać. - popiła kawę.
- Ciekawa forma pobudki. Po za tym są wakacje, mogę spać ile chcę. - zaczęłam konsumować śniadanie.
- No tak, ale razem z ojcem mamy Ci coś do powiedzenia.- dopiła kawę . - Kevin - popatrzała na mojego tatę który odłożył gazetę na bok i popatrzał na mnie.
Ciekawe co chcą mi powiedzieć. Kolejna wyprowadzka? Nie ma mowy. Już się tu zagnieździłam .
- Więc Hannah, masz już 19 lat. Jesteś dorosłą kobietą, ale dalej i dzieckiem któremu nie wszystko wo-
- Kevin - upomniała mama.
- No więc. Ufam Ci, i wiem że nie robisz niczego co nam się nie podoba.
- No i ? Co w związku z tym ? - podniosłam lewą brew ku górze.
- Ojciec pragnie powiedzieć Ci , że razem wyjeżdżamy. Wrócimy dopiero dzień przed wakacjami. Jedziemy do Hiszpanii, mamy bardzo dużo pracy w tym kraju. - odezwała się mama.
- A ja ? ja to co?
- Wzięlibyśmy Cię ze sobą, ale nie udawaj że podoba Ci się pomysł wakacji z rodzinką. - zaśmiał się tato.
- No masz rację, więc jedźcie. Dam sobie rade, zawsze musze sobie dać rade.. - powiedziałam cicho.
- Wszystko w porządku ? - zapytała mama.
- Pewnie, jest zajebiście. Wychodzę i nie wiem kiedy wrócę - wstałam od stołu z zamiarem wyjścia lecz głos matki mi w tym przeszkodził.
- Czekaj, skoro nie wiesz kiedy wrócisz to pożegnajmy się już teraz. Samolot mamy za dwie godziny, wiem że lubisz długo spacerować.
- Mhm , żegnam was. - wyszłam czując pierwszą łzę na oku.
Wzięłam w rękę swój płaszcz i wyszłam z domu trzaskając przy tym drzwiami. Teraz pozwalałam łzą bezproblemowo lecieć z oczu. Nie przejmowałam się tym że makijaż mi się rozmaże. Nic mnie nie obchodziło. Dlaczego tylko ja tak mam? Dla moich rodziców liczą się tylko pieniędze. A ja istnieje tylko przez pieprzony przypadek. Mamusia z tatusiem zapomnieli się zabezpieczyć i tak o to na świat przyszedł wrak bezużytków .
Starłam łzy z oczów i poprawiłam włosy które drapały mnie pod koszulką. Postanowiłam posłuchać muzyki dlatego wyciągnęłam swojego smartfona , podłączyłam słuchawki i odpaliłam piosenkę. " Marilyn Manson - The nobodies "
Szłam niezdając sobie sprawy że co raz w głębsze zakamarki miasta wchodzę, co tam że się zgubie. Byleby być jak najdalej od tej chorej rodziny. Jestem jedynaczką. Po co rodzicom drugi przypadek.
Po chwili poczułam mocny ból, zrobiło się ciemno. Bardzo ciemno, tracę kontakt z rzeczywistością. Nie żyje?
- CO teraz z nią zrobimy ? Walker się nieźle wkurwi wiesz o tym..- obudziła mnie czyjaś rozmowa. Postanowiłam nie otwierać oczy by dłużej słuchać o co chodzi. ALe na chwileczkę przychyliłam jedno oko.
Jakiś loczek rozmawiał z mulatem. Obydwoje byli dość przystojni.
- Jak to co ? Ma tu kurwa siedzieć i się nie ruszać. Walker pożałuje wszystkiego - splunął drugi . Odwrócił się w moją stronę. Szybko zamknęłam oko i udawałam że śpię. Słyszałam kroki , zbliżające się do mnie.
Poczułam kopnięcie w żebro. Zwinęłam się w głębek i otworzyłam oczy.
- Obudź się suko ! - krzyknął rozdrażniony mulat.
- Gdzie jestem ? - zapytałam słabym głosem, masując obolałe miejsce.
- W czarnej dupie, wątpie byś mogła być jeszcze gdzie indziej niż tu w tym miejscu. - warknął.
- Dlaczego ? Porwałeś mnie prawda ? - uniosłam głos. - Na chuj ?
Dostałam w twarz. Dostałam z liścia w twarz. Bolało. Dalej boli.
- Nie takim tonem skarbie - syknął. - Zważaj na słówka jeśli nie chcesz oberwać jeszcze bardziej dziwko.
- To mnie wypuść !
- Chyba Cię pojebało, serio masz nasrane. Nic dziwnego w końcu geny Walkera - roześmiał się ostro.
- Pierdol się. - splunęłam.
Kolejne kopnięcie , tym razem w sam środek brzucha. Zwinęłam się w głębek i usiłowałam załapać normalny oddech. Cholera, boli.
- Kurwa ! Pieprzona szmata - pociągnął mnie do góry za włosy, co spowodowało że wstałam. Kopnął mnie w nogę i rzucił mną o ścianę.
Płakałam. A kto by nie płakał w takiej sytuacji?
Boje się. Kto by się nie bał? Hah.
- Przestań, proszę. To boli - łkałam cichutko.
- Słucham ? boli ? To cię boli? Niech boli jeszcze bardziej - kolejny raz podniósł mnie za ubrania i rzucił o ścianę.
- Ja pierdole ! - wydarłam się na cały głos. - wypierdalaj, zostaw mnie tępy gnoju.
O nie. Po co ja to mówiłam. Jezu. Co ja zrobiłam. Jego oczy się zwęziły i niebezpiecznie poczerniały. Podszedł do mnie. Złapał mnie za ręcę które z całej siły ściskał zostawiając po sobie czerwone ślady. Parokrotnie uderzył mnie z prawego sierpowego w twarz, potem w plecy, potem w brzuch i w szczękę.
Znowu rzucił mną o ścianę. Straciłam przytomność.
I JAK ? NAPISAŁAM WEDŁUG WASZEJ PROŚBY. TERAZ CZEKAM NA KOMENTARZE. SORRY ŻE TAKIE KRÓTKIE ALE POCZĄTEK TAKI MUSI BYĆ. :)
♦♦♦ Hannah ♦♦♦
Obudził mnie powiew chłodnego wiatru. Tylko skąd wiatr w moim pokoju?
Słyszę moje imię. Ktoś mnie woła. Mama.
Mrucząc pod nosem wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Wzięłam ciepły prysznic i się ubrałam .
Zeszłam na dół gdzie w kuchni czekało na mnie przepyszne śniadanie w wersji naleśników z sosem czekoladowym, bitą śmietaną i paroma truskwkami na górze.
- Pycha ! - klasnęłam rękami . Mama się do mnie uśmiechnęła - Kto otworzył w moim pokoju okno?
- No ja, wiem że zimno zawsze na Ciebie działa. Nienawidzisz zimna , a musisz przecież wstać. - popiła kawę.
- Ciekawa forma pobudki. Po za tym są wakacje, mogę spać ile chcę. - zaczęłam konsumować śniadanie.
- No tak, ale razem z ojcem mamy Ci coś do powiedzenia.- dopiła kawę . - Kevin - popatrzała na mojego tatę który odłożył gazetę na bok i popatrzał na mnie.
Ciekawe co chcą mi powiedzieć. Kolejna wyprowadzka? Nie ma mowy. Już się tu zagnieździłam .
- Więc Hannah, masz już 19 lat. Jesteś dorosłą kobietą, ale dalej i dzieckiem któremu nie wszystko wo-
- Kevin - upomniała mama.
- No więc. Ufam Ci, i wiem że nie robisz niczego co nam się nie podoba.
- No i ? Co w związku z tym ? - podniosłam lewą brew ku górze.
- Ojciec pragnie powiedzieć Ci , że razem wyjeżdżamy. Wrócimy dopiero dzień przed wakacjami. Jedziemy do Hiszpanii, mamy bardzo dużo pracy w tym kraju. - odezwała się mama.
- A ja ? ja to co?
- Wzięlibyśmy Cię ze sobą, ale nie udawaj że podoba Ci się pomysł wakacji z rodzinką. - zaśmiał się tato.
- No masz rację, więc jedźcie. Dam sobie rade, zawsze musze sobie dać rade.. - powiedziałam cicho.
- Wszystko w porządku ? - zapytała mama.
- Pewnie, jest zajebiście. Wychodzę i nie wiem kiedy wrócę - wstałam od stołu z zamiarem wyjścia lecz głos matki mi w tym przeszkodził.
- Czekaj, skoro nie wiesz kiedy wrócisz to pożegnajmy się już teraz. Samolot mamy za dwie godziny, wiem że lubisz długo spacerować.
- Mhm , żegnam was. - wyszłam czując pierwszą łzę na oku.
Wzięłam w rękę swój płaszcz i wyszłam z domu trzaskając przy tym drzwiami. Teraz pozwalałam łzą bezproblemowo lecieć z oczu. Nie przejmowałam się tym że makijaż mi się rozmaże. Nic mnie nie obchodziło. Dlaczego tylko ja tak mam? Dla moich rodziców liczą się tylko pieniędze. A ja istnieje tylko przez pieprzony przypadek. Mamusia z tatusiem zapomnieli się zabezpieczyć i tak o to na świat przyszedł wrak bezużytków .
Starłam łzy z oczów i poprawiłam włosy które drapały mnie pod koszulką. Postanowiłam posłuchać muzyki dlatego wyciągnęłam swojego smartfona , podłączyłam słuchawki i odpaliłam piosenkę. " Marilyn Manson - The nobodies "
Szłam niezdając sobie sprawy że co raz w głębsze zakamarki miasta wchodzę, co tam że się zgubie. Byleby być jak najdalej od tej chorej rodziny. Jestem jedynaczką. Po co rodzicom drugi przypadek.
Po chwili poczułam mocny ból, zrobiło się ciemno. Bardzo ciemno, tracę kontakt z rzeczywistością. Nie żyje?
- CO teraz z nią zrobimy ? Walker się nieźle wkurwi wiesz o tym..- obudziła mnie czyjaś rozmowa. Postanowiłam nie otwierać oczy by dłużej słuchać o co chodzi. ALe na chwileczkę przychyliłam jedno oko.
Jakiś loczek rozmawiał z mulatem. Obydwoje byli dość przystojni.
- Jak to co ? Ma tu kurwa siedzieć i się nie ruszać. Walker pożałuje wszystkiego - splunął drugi . Odwrócił się w moją stronę. Szybko zamknęłam oko i udawałam że śpię. Słyszałam kroki , zbliżające się do mnie.
Poczułam kopnięcie w żebro. Zwinęłam się w głębek i otworzyłam oczy.
- Obudź się suko ! - krzyknął rozdrażniony mulat.
- Gdzie jestem ? - zapytałam słabym głosem, masując obolałe miejsce.
- W czarnej dupie, wątpie byś mogła być jeszcze gdzie indziej niż tu w tym miejscu. - warknął.
- Dlaczego ? Porwałeś mnie prawda ? - uniosłam głos. - Na chuj ?
Dostałam w twarz. Dostałam z liścia w twarz. Bolało. Dalej boli.
- Nie takim tonem skarbie - syknął. - Zważaj na słówka jeśli nie chcesz oberwać jeszcze bardziej dziwko.
- To mnie wypuść !
- Chyba Cię pojebało, serio masz nasrane. Nic dziwnego w końcu geny Walkera - roześmiał się ostro.
- Pierdol się. - splunęłam.
Kolejne kopnięcie , tym razem w sam środek brzucha. Zwinęłam się w głębek i usiłowałam załapać normalny oddech. Cholera, boli.
- Kurwa ! Pieprzona szmata - pociągnął mnie do góry za włosy, co spowodowało że wstałam. Kopnął mnie w nogę i rzucił mną o ścianę.
Płakałam. A kto by nie płakał w takiej sytuacji?
Boje się. Kto by się nie bał? Hah.
- Przestań, proszę. To boli - łkałam cichutko.
- Słucham ? boli ? To cię boli? Niech boli jeszcze bardziej - kolejny raz podniósł mnie za ubrania i rzucił o ścianę.
- Ja pierdole ! - wydarłam się na cały głos. - wypierdalaj, zostaw mnie tępy gnoju.
O nie. Po co ja to mówiłam. Jezu. Co ja zrobiłam. Jego oczy się zwęziły i niebezpiecznie poczerniały. Podszedł do mnie. Złapał mnie za ręcę które z całej siły ściskał zostawiając po sobie czerwone ślady. Parokrotnie uderzył mnie z prawego sierpowego w twarz, potem w plecy, potem w brzuch i w szczękę.
Znowu rzucił mną o ścianę. Straciłam przytomność.
I JAK ? NAPISAŁAM WEDŁUG WASZEJ PROŚBY. TERAZ CZEKAM NA KOMENTARZE. SORRY ŻE TAKIE KRÓTKIE ALE POCZĄTEK TAKI MUSI BYĆ. :)
Prolog
Hannah Gemma Walker Dziewczyna z dobrego domu. Nie wiedziała że jej rodzina posiada ogromną fortunę. Nigdy nie zastanawiało ją to , dlaczego mieszka w pięknej willi. Nie wie gdzie pracują jej rodzice , ponieważ wiecznie nie ma ich w domu. Musi radzić sobie sama , przyjaciółka Hanny, Tracy zginęła w wypadku samochodowym rok temu. Bardzo za nią tęskni. Ogólnie Hannah jest bardzo samodzielną dziewczyną. Pewnego dnia wszystko niszczy jej spokojne dotychczas życie. Zostaje brutalnie porwana przez jakiegoś mulata. Tylko dlaczego ?
Subskrybuj:
Posty (Atom)