Obudziłam się z powodu męczącego bólu w okolicach brzucha. Co to..a tak, żebra. Zapomniałam ze dostałam w to miejsce z tysiąc razy, z całej siły. Otworzyłam oczy, leżałam w miękkim łóżku. W bardzo ładnym pokoju. Postanowiłam wstać. Ale zaraz potem zawróciłam się i znów położyłam do łóżka. Co mam robić? Mam stąd wyjść? Przecież wszystko mnie boli, a po za tym ten dureń .. jak coś mi znów zrobi?
Nieważne. Przeczekam w łóżku.
Usłyszałam kroki . Skuliłam się w drugą strone. Usłyszałam otwierające się drzwi. Ścisnęłam powieki czekając na ból. Jednak.. jednak nie poczułam żadnego bólu, żadnego dotyku.
- Wstawaj bejbe - usłyszałam dość wysoki i chrapliwy głos. Nie taki jak miał ten mulat czy loczek.
Otworzyłam oczy. Przed sobą ujrzałam chłopaka o ładnych ..zielonych lub niebieskich oczach. Ale chyba niebieskich. Grzywka do góry, koszulka w paski i czarne rurki.
- Co.. co ja tu robię? - szepnęłam.
- Aktualnie leżysz, a co? Wzrok szwankuje na stare lata? - zasmiał się.
- Eh, nie o to mi chodziło. Z resztą.. po co , ten mulat znowu chce mnie katować? Może robić to tutaj.. - powiedziałam cicho podnosząc się z łóżka.
- Ten mulat jeszcze śpi, i chcę byś to Ty go obudziła. - powiedział.
- CO?! ja?! jak to? Po co?Przecież on mnie zabije..przecież ja nie wiem gdzie co jest. - panikowałam. Podniosłam się na nogi. Miałam na sobie męską i ładnie pachnącą czarną koszulkę. Oczywiście za dużą.
- Nic Ci nie zrobi ... chyba, obudź go proszę albo zmuszę Cię do tego siłą. - jego ton robił się co raz ostrzejszy.
- Więc gdzie jego pokój? - zapytałam potulnie.
- Chodź - mruknął.
Prowadził mnie przez jaki korytarz. W końcu doszliśmy do dużych czarnych drzwi. Chłopak odszedł, sama nie wiem dokąd. Nie wiem jak wrócić. Nie wiem.. jestem zbyt roztrzęsiona. Ręka mi się trzęsła jak cholera.
W końcu wzięłam głęboki oddech, i pewnie położyłam rękę na klamce uchylając ją.
Weszłam do środka. Mulat słodko spał w samych bokserkach, kołdra leżała prawieże na ziemi. Zaraz zaraz! Cofnijmy się o mare słów.. " mulat słodko spał" powiedzmy że tego wcale nie powiedziałam.
Podeszłam do jego łóżka. Serce skakało mi do wątroby. Co robić? Przecież się nie wycofam. Nerwowo przygryzłam wargę. Zabrałam jego kołdrę na bok. Chłopak zadrżał z zimna co bardzo mnie przestraszyło. Po chwili podeszłam do niego, i delikatnie szturchnęłam go w ramię. NIC. Powtórzyłam czynność. Dalej nic.
Ej no, co jest? Mówiłam w myślach . Do pokoju wszedł chłopak który mnie obudził .
- Trudno go obudzić prawda? Myślałem że uda Ci się to .. w końcu jesteś dziewczyną . Zrób co do Ciebie należy - mówił oschle.
- Słucham?!
- Nie chodzi mi o to co właśnie masz na myśli..- trzepnął się ręką w twarz. Czyli po prostu zrobił tak zwanego " facepalma" .
- A wiec o co?
- Pomyśl .. - wyszedł.
CHOLERA! Co ja mam niby robić? A jeśli..go..poca..nie . Na pewno nie. Pewnym ruchem trzępnęłam go w ramie. Jeden raz, drugi , trzeci. NIC. No kurde co jest z nim nie tak?
Cicho westchnęłam. Już wiem..może teraz się uda, w każdym bądź razie chcę aby każdy wiedział że robię to z wielkim żalem i bólem serca.
Zaczęłam palcem toczyć ślady po torsie mulata, zjeżdżałam nim od góry do dołu. Przy dole, chłopak się poruszył. Zaczął ruszać oczami , otworzył je. Rozejrzał się po pokoju, a po chwili jego wzrok spoczął na mojej osobie. Co teraz?
- Co za miła pobudka .. - powiedział ochrypłym głosem - Twoje zadanie wykonane, a teraz wynoś się do pokoju w którym się obudziłaś albo Ci w tym pomogę. - warknął.
Od samego rana takie emocje, no nieźle. Przestraszona jego słowami wyszłam szybkim krokiem z pokoju. Stanęłam na środku korytarza, no przecież ja nie wiem jak wrócić !
Po chwili poczułam na swojej szyi , ciepłą dużą dłoń.
To on.
- Mam Ci kurwa pokazać jak się chodzi?! - syknął mi do ucha.
- Nie..a-ale , ale.. ja nie wiem jak wrócić...przepraszam - szepnęłam.
- Grzeczna dziewczynka... trzabyło tak od razu , chodź - pchnął mnie szorstko na przód przez co o mało moja twarz nie spotkała się z bliska z podłogą.
Szłam za nim , mierzyłam go wzrokiem. Jest całkiem, NIE. STOP. Za daleko te moje myśli już idą..
- Tutaj , nie wychodzisz stąd póki Cię nie zawołam rozumiesz? - powiedział wrednym tonem.
- Jasne.. - usiadłam na łóżku i spuściłam głowę w dół.
W co ja się wpakowałam..
RESZTE DOKOŃCZE POD WIECZÓR, MUSZE LECIEC .
Tag bardzo zajebiste to jest!!! ♥
OdpowiedzUsuńMam słabość do opowiadań o takiej tematyce :D
EMEJZING! ♥ Czekam :3
<3
OdpowiedzUsuń<3
OdpowiedzUsuńKocham twojego bloga! <3 Chcę dalej ! Szybko ! ;*
OdpowiedzUsuńŚliczne , przepiękne , zaskakujące ,no kocham kocham kocham < 3
OdpowiedzUsuń