niedziela, 9 marca 2014

3.

Siedziałam w tym pieprzonym pokoju już dwie godziny. No, przynajmniej tak mi się wydawało. Nawet mi się przysnęło ale tylko na 20 minut. Tak też mi się zdawało.
Usłyszałam kroki. Do pokoju wszedł znów ten mulat.
- Wyłaź - powiedział.
- Gdzie?  - zapytałam przygryzając wargę przy tym.
- Nie rób tego, i chodź. - syknął.
- Czego mam nie robić? - zdziwiło mnie zachowanie chłopaka.
- Nie przygryzaj wargi , nigdy więcej, w moim towarzystwie. Rozumiesz?! - krzyknął.
- Nie rozumiem dlaczego.
- Po prostu tego kurwa nie rób, ale wybije Ci tą buźke .. - syknął - chodź na śniadanie.
- Dobrze.. - spuściłam głowę w dół i podążyłam za chłopakiem. Zaprowadził mnie do kuchni gdzie czekała na mnie miska płatków i sok.
- Tylko szybko, nie mam czasu stać tu wieczność i Cię pilnować - mruknął.
- Przecież nie mu-
- Muszę - warknął.  - Żryj to szybciej albo Ci pomogę.
- Przestań.. - jęknęłam.
- Słucham ? - podniósł głos.
- Przepraszam..
- No.

Po 5 minutach miska została opróżniona.
Już wstawał z krzesła gdy nagle do kuchni wleciał jakiś zdyszany blondyn.
- Kurwa Malik, musimy spadać - darł się.
- O co chodzi ? Co znowu spieprzyłeś?! - warknął zły mulat. To znaczy...chyba Malik.
- Ja nic kurwa nie zrobiłem, namierzyli nas. Mamy godzine - wyszedł trzaskając drzwiami.
Malik przeczesał ręką włosy  , po czym podszedł do mnie złapał mnie brutalnie za rękę i wyprowadził z kuchni. Wrzucił mnie do jakiegoś pokoju i zamknął mnie na klucz.
No swietnie, i co teraz? Zostawią mnie tu? Rozejrzałam się po pokoju. Pusto. Żadnego łóżka, żadnego okna. Nic. Po chwili chłopak znów wszedł do pokoju i bez słowa mnie z niego wyciągnął.
Wyszliśmy na dwór, świeże powietrze. O tak, tego mi było trzeba. Wpakował mnie do czarnego auta. No nie. Wywożą mnie. Wsiadł do auta. Widziałam przez szybę że do innych aut wsiała reszta chłopaków i jeszcze inni ludzie. W tym sami mężczyźni .
Odjechaliśmy z piskiem opon.
- Teraz wyjeżdżamy daleko stąd. - powiedział po czym dał mi do ręki jakiś paszport.
- Co to jest?  - zapytał.
- Od teraz tak się nazywasz - mruknął. Spojrzałam na rzecz , pisało tam Hannah Gemma Malik .
- Malik ? A czy TY czasem nie nosisz takiego nazwiska? - zapytałam unosząc brwi do góry .
- Taa , teraz jesteśmy małżeństwem. Rozumiesz? - powiedział nie co łagodniejszym tonem.
- MAŁŻEŃSTWEM?! - wyrwało mi się.
- Kotku, jeśli chcesz żebym był dla ciebie łagodniejszy to zmień ton, chyba że znowu chcesz oberwać.
- Przepraszam.
- Lepiej ,a teraz siedź cicho.
- Jeszcze jedno pytanko - powiedział cicho.
- no ?- spojrzał na mnie.
- Mam nosić na sobie ciągle te same ubrania ?
Malik zaczął się śmiać. Nie rozumiałam za bardzo o co chodzi.
- Co ? Co Cię tak bawi ?
- Twoja mina - śmiał się dalej. Po chwili uspokoił się . - Gdy dojedziemy na miejsce , pójdziemy do jakiejś galerii i kupisz se co zachcesz. A teraz się zamknij . - kiwnęłam głowa i do końca nic się nie odzywałam.
Czułam się trochę senna , powieki same się kleiły. Zamknęłam oczy, wszystko robiło się co raz ciemniejsze i cichsze. Zasnęłam.

- Ej, obudź się księżniczko - usłyszałam koło ucha. Zerwałam się. Siedziałam na siedzeniu w aucie , drzwi po mojej prawej były otwarte a koło nich klękał Malik .- Przesiadka - poinformował mnie.
Rozejrzałam się, byliśmy na lotnisku. Wzdychając cicho wyszłam z auta i pokierowałam się w strone samolotu.
- Co robisz? - zapytał mnie rozbawiony chłopak.
- No lecimy nie? - zapytałam sennym głosem, oczy znowu mi się kleiły. Zasypiałam, czułam że lecę w dół jak  z jakiegoś ogromnego stoku.. Czułam się taka ciężka i lekka zarazem.
Czuje n a sobie czyjeś ramiona, ktoś mnie trzyma. Co jest? Otworzyłam jedno oko, Malik mnie trzymał w objęciach i śmiał się po cichu. Usłyszałam też śmiech reszty chłopaków.
Oderwałam się od chłopaka.
- Co jest? - zapytałam.
- Jak można zasnąć na stojąco?- wszyscy się ze mnie śmiali a ja zawstydzona usiadłam na pobliskiej ławce i skuliłam nogi pod siebie. Po chwili także zaczęłam się śmiać.
- Chcesz coś do picia? - zapytał mnie jakiś blondyn. - A właśnie, nazywam się Niall. - uśmiechnięty wyciągnął rękę w moim kierunku. Uścisnęłam ją i delikatnie się uśmiechnęłam . - Hannah gemma Walker, no .. teraz Malik.
- Rozumiem - roześmiał się  - więc chcesz coś do picia?
- Kawę . - uśmiechnęłam się .
Chłopak podszedł do automatu skąd przyniósł mi gorącą kawę z pianką. Mmm.
- Dziękuję - zamoczyłam usta w pysznym napoju. Gdy kubek został opróżniony wszyscy zaczęli ze mnie się śmiać.
- O co chodzi? - rozejrzałam się.
Malik podszedł do mnie i przed twarzą ustawił mi lusterko. Miałam biało brązowe wąsy na ustach . Zaczęłam się śmiać. - Muszę do kibla - powiedziałam.
- Chodź.  - mulat zaczął prowadzić mnie do łazienki. Stanął przed drzwiami i powiedział.
- Żadnych numerów.
Zajrzałam do środka - tam i tak nie ma okien .
- Masz 5 minut. Zaraz mamy samolot.
Kiwnęłam głową. Weszłam do środka, załatwiłam swoje potrzeby. Przemyłam twarz ciepłą wodą i poprawiłam włosy. I wyszłam.
Malik wziął mnie za rękę, przeszedł mnie dziwny dreszcz. Weszliśmy do samolotu. Mieliśmy dziwne miejsca, taki jakby boks. Wszyscy na przeciwko siebie.
Siedziałam sobie gdy nagle poczułam zimną rękę na plecach. Odwróciłam się. Koło mnie stał jakiś wysoki brunet.
- Cześć piękna, sama?
- A ślepy jesteś i naprawdę nie widzisz 5 chłopaków obok mnie? - usłyszałam z tyłu chichot. Widziałam że Malik chce coś powiedzieć lecz zatkałam mu usta dłonią. Miał zdziwioną mine.
- Oj , jaka zadziorna w sam raz dla mnie. - poruszył dziwnie brwiami.
- W sam raz dla Ciebie byłby mózg- uśmiechnęłam się z kpiną.
- Chciałbym Ciebie..
- A chciałbyś w ryj ? - warknął wściekły Malik . - wypierdalaj lamusie albo Ci nieźle najebie.
- Ej spoko luuuuuzik , ja tu tylko chciałem sie pobzykać - zaśmiał się .
Malik nie wytrzymał, wstał i walnął centralnie w nos chłopakowi.
 Chciałam krzyknąć .. na mulata, ale po co ? Zaraz dostałabym  w twarz. Zasnęłam. Znowu.

Obudziłam się w ciepłym wielkim ładnie pachnącym łóżku. W białym łóżku. Pokój bł przepiękny.
Wyglądał tak .
Koło łóżka była walizka a w niej trochę ubrań, widzę że nowych bo mają jeszcze metki .
Poszłam do łazienki, wzięłam gorącą i rozkoszną kąpiel. Wysuszyłam się i  ubrałam . Znalazłam błyszczyk , odkład i tusz do rzęs w walizce. oczywiście skorzystałam i pomalowałam się. Rozczesałam włosy i wyszłam z pokoju. Otworzyłam pierwsze lepsze drzwi. Weszłam do jakiegoś pokoju . Ładny, taki sam jak mój tylko większy i są dwa łóżka. Do pokoju wszedł ten blondyn..jak on..no Niall !
- H-hej - powiedziałam.
- Cześc, co tu robisz? - zapytał zdziwiony.
- Sama nie wiem . Nie wiem gdzie mam iść i co robić - wzruszyłam ramionami.
- Chodź. - powiedział .
Prowadził mnie przez jakiś korytarz . Rozglądałam się z ogromnymi gałami. WOW.
Korytarze ciągle się zmieniały, każdy miał kompletnie inny wygląd. W końcu Niall doprowadził mnie do ogromnej jadalni . Na stole były różne potrawy. Wskazał ręką bym jadła co chciała.
Zjadłam wiec gofry z czekoladą i bitą śmietaną . Później jabłko, wypiłam sok i  wyszłam na dwór.
Gdzie siedziała już cała piątka. Było ... było pięknie.
Widok był przecudowny, chłopcy siedzieli na białych pufach . A Malik złapał mnie za rękę i usadził obok siebie obejmując mnie przy tym ramieniem. Dziwne.
 - Księżniczka się wyspała ? - zapytał dziwnie i podejrzanie mile.
- I to jak - uśmiechnęłam się.
- Podoba Ci się tu ?
- Jezu , bardzo. Tu jest pięknie. Tylko .. albo nic - spuściłam głowę w dół.
Chłopak ujął mój podbródek w dwa palce i podniósł go do góry.
- Powiedz .
- No bo .. powiesz mi czemu tu jestem ?  - zapytałam cichutko przymykając oczy ponieważ spodziewałam się ciosu w twarz.
- Co robisz? - zapytał zdziwiony.
- Nie uderzysz mnie?
- Nie. Chłopcy, mówimy ?- spojrzał na pozostałych. Oni tylko kiwnęli głowami.
- Wiec, twój tatuś jest nam winny czegoś bardzo cennego . .
- Mianowicie?
- Mianowicie, Twój staruszek nie jest tym za kogo go masz. Myślisz że kocha Twoją matkę a ona jego? Jak myślisz, dlaczego nagle wyjechali? - uśmiechał się drwiąco.
- Nie rozumiem.
- Tym lepiej dla Ciebie - wstał z zamiarem wyjścia lecz złapałam go za rękę powodując że znów siedział.
- Powiedz, mi proszę. Zrobie co zachcesz tylko powiedz. - Chłopcy wyszli. Zostaliśmy tylko my dwoje.
- Pewnie mi nie uwierzysz ale skoro chcesz to proszę bardzo. Twoja matka z Twoim ojcem byli kiedyś parą, owszem. Lecz pewnego dnia ta przyłapała go na zdradzie, dodatkowo wiedziała o wszystkich przekrętach twojego ojczulka, tak..przekrętach. Wcale nie jest taki święty jak się wydaje. Ćpał ,kradł , nawet i zabijał. Od 20 lat zmusza do związku twoją matke grożąc śmiercią lub powiedzeniem o jej współudziale. Twoja matka to naprawdę zły a zarazem dobry człowiek. Brała udział w niektórych przekrętach ale w większości przypadków zostawała do tego zmuszona. Wyjechali jak myślisz dlaczego? Wakacje tak? Praca tak? Ich praca polega na zabijaniu , no.. bynajmniej twojego ojca. Teraz pewnie męczy twoją matke w jakiejś willi na uboczu. - prychnął. On mówił, on kpił a ja płakałam.
- Kłamiesz ! - krzyknęłam. - Drwisz. Przestań.
- Ja kłamię? A jak myślisz.. skąd wziął się siniak pod okiem twojej mamy w zeszłym tygodniu ? Tóż po powrocie z "pracy" ?
- Boże.. - złapałam się za głowę.
-  Twój ojciec zabił .. .on zabił mojego kuzyna..chciałem zabić Ciebie. Ale plany się zmieniły.. - westchnął.
- Dlaczego ? Dlaczego po prostu mnie nie zabijesz ?
- To dziecinada, oddawać tym samym. Zabiję i po sprawie, twoj ojciec prawie się Tobą nie przejmie. Za to gdy będziesz tu .. on będzie cholernie niepewny tego czy żyjesz. Strach przejmie władzę nad jego ciałem i zacznie robisz rzczy...dziwne.
- Przestań.
- A później zabije Twoją matkę tak jak mojego kuzyna , nienawidzę twojego ojca. Dodatkowo wisi mi jakieś 5 dobrych miliardów za milczenie. - Z kieszeni wyjął papierosa i zapalił go.
- Już nie wrócisz do domu Hannah .. z resztą, masz po co ? - uśmiechnął się drwiąco .
- Nie .. - szepnęłam.
- No więc właśnie, teraz idź się ogarnij przed wyjściem bo zaraz idziemy po jakieś rzeczy dla Ciebie. - klepnął mnie w tyłek gdy wstawałam. Dupek.

To wszystko co mówił wydawało się być kłamstwem a z drugiej strony bolesną prawdą. Mam mu uwierzyć? Chcę dowodów.. Miał racje, moja matka nie raz płakała przez ojca ale mówiła że to tylko przelotna chwila kłótni. Nie rozumiem więc niczego..może jak zbliżę się troche do Malika to więcej mi powie? Nie..ja taka nie jestem. Zabrałam kosmyk włosów z mokrego od łez policzka i poszłam się przebrać.



ZNOWU JEST KRÓTKO ALE NIE MAM COŚ WENY..

7 komentarzy:

  1. Ty nie masz weny?!
    To co piszesz to cud od Boga!
    To jest boskie.
    Czekam na kolejny rozdział <33

    OdpowiedzUsuń
  2. Nareszcie jest! ♥ Co chwila odświeżałam bloggera, żeby sprawdzić czy nie ma nowego XD Łał, nie sądziłam, że tak się to wszystko potoczy :O Czo ten Malik taki... miły się zrobił? ^^ Pewnie to tylko pozory ;p Okey, czekam na kolejny ♥ Już się nie mogę doczekać :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurde kiedy następny ? :D
    czekam na naxta i zapraszam do komętowania <3
    http://mysteriousharry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Błagam cię dodaj następny rozdział jak najszybciej ! ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ejj, napisałaś że tamtego bloga też będziesz jeszcze pisać.
    Powiedziałaś cytuję:
    PÓŹNIEJ POINFORMUJĘ WAS O NOWYM BLOGU I DAM LINK.
    I NIE MARTWCIE SIĘ, TEGO BLOGA NIE ZANIEDBAM. BĘDE CIĄGNĄĆ GO AŻ DO EPILOGA.
    A NIE ŻE PORZUCĘ BEZ ZAKOŃCZENIA. WIĘC KOMENTOWAĆ ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, za chwilę dam rozdział i na tamtym i na tym . ;)

      Usuń